Wrzesień 2026 roku przynosi kolejne spięcie na linii Pałac Prezydencki–Sejm. Wybór Macieja Berka na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego, którego Sejm dokonał w pierwszy piątek września, nie zakończył polityczno-prawnej burzy. Przeciwnie – dopiero ją podkręcił. W czwartek do Kancelarii Sejmu oficjalnie wpłynęło pismo podpisane przez szefa Kancelarii Prezydenta RP, Zbigniewa Boguckiego, w którym otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego domaga się szczegółowych wyjaśnień i dokumentów dotyczących formalnego stażu nowego sędziego.
Gigantyczne wątpliwości Pałacu. Chodzi o staż radcowski
Kluczowym problemem podnoszonym przez prezydencką kancelarię jest wymagany dziesięcioletni staż wykonywania zawodu radcy prawnego. Przepisy ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego odsyłają w tej materii do standardów znanych m.in. z Sądu Najwyższego. Zdaniem Zbigniewa Boguckiego, sam wpis na listę radców prawnych to za mało – liczy się realne, faktyczne wykonywanie rzemiosła prawniczego.
„Jeżeli tego rodzaju warunki i wymagania stawiamy osobie, która ubiega się o najniższe stanowisko sędziowskie w Polsce, to nikt, kto na tę sprawę uczciwie patrzy, nie ma wątpliwości, że także sędziemu najwyższemu w hierarchii takie warunki trzeba postawić” – argumentował szef KPRP. Prezydencka administracja wskazuje, że brak weryfikacji tych danych na etapie sejmowym groziłby poważnym naruszeniem konstytucji oraz podważeniem legalności przyszłych składów orzekających TK.
Jak broni się Maciej Berek?
Sam zainteresowany odpiera zarzuty, powołując się na oficjalne zaświadczenia. Jeszcze przed głosowaniem w Sejmie Maciej Berek przedstawił dokument wydany przez Okręgową Izbę Radców Prawnych. Wynika z niego, że na listę był wpisany przez ponad 20 lat, z czego – jak twierdzi – zawód faktycznie wykonywał przez 17 lat.
Sprawa ma jednak mocny podtekst polityczny. Berek do niedawna zasiadał w rządzie jako minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, co od początku wywoływało oskarżenia opozycji o upolitycznienie nominacji.
Co dalej z zaprzysiężeniem?
Sytuacja staje się patowa, a w przestrzeni publicznej narastają spekulacje, czy prezydent Karol Nawrocki zdecyduje się przyjąć ślubowanie od nowego sędziego. Zgodnie z harmonogramem, kadencja Berka ma rozpocząć się w połowie września. Tymczasem koalicja rządząca krytykuje ruch Kancelarii Prezydenta, zaraczając jej wykaczanie poza konstytucyjne kompetencje, podczas gdy Pałac twardo stoi na stanowisku, że rola strażnika konstytucji wymaga pełnego wyjaśnienia wątpliwości przed odebraniem przysięgi.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE