Wielkie granie rozpoczęte. Szybki krok ku obronie złota
10 września 2026 roku w Sofii reprezentacja Polski w siatkówce mężczyzn oficjalnie zainaugurowala zmagania w mistrzostwach Europy. Podopieczni trenera Nikola Grbicia przystąpili do turnieju w roli obrońców tytułu oraz świeżo upieczeni zwycięzcy Ligi Narodów. Na pierwszy ogień Biało-Czerwoni dostali Portugalię – zespół, który w teorii miał postawić twarde warunki, w praktyce jednak szybko przekonał się o sile naszej kadry.
Mecz zakończył się gładkim wynikiem 3:0 (25:12, 25:18, 25:20), trwając zaledwie godzinę z małym haczykiem. Różnica klas była widoczna gołym okiem, a rywale w zasadzie nie wiedzieli, co się dzieje.
Ten pierwszy set? Czysty sadyzm siatkarski
Prawdziwą miazgę oglądaliśmy w premierowej odsłonie spotkania. Polscy siatkarze weszli na parkiet z nastawieniem bezwzględnego zdominowania przeciwnika. Szybkie akcje, potężne zagrywki i szczelny blok sprawiły, że Portugalczycy zbierali szczęki z podłogi. Wynik 25:12 w pierwszym secie mówi absolutnie wszystko. To był nokaut bez liczenia, w którym prym wiedli Wilfredo Leon oraz Bartłomiej Bołądź.
Co ciekawe, przewaga Biało-Czerwonych była tak miażdżąca, że selekcjoner Nikola Grbić przez całe spotkanie… ani razu nie poprosił o przerwę na żądanie. Trener spokojnie przyglądał się egzekucji, rotując składem i dając pograć zmiennikom.
Zmiennicy dokończyli dzieła
W kolejnych partiach Portugalia próbowała co prawda kąsać, a nawet wychodziła na minimalne prowadzenia na początku setów (np. 7:4 w drugiej odsłonie), ale były to jedynie miłe złego początki. Polacy błyskawicznie gasili każdy zrywy rywali.
W trzecim secie na boisku zameldowali się m.in. Kewin Sasak, Aleksander Śliwka czy Kamil Semeniuk. Świeża krew w ekipie mistrzów Europy nie osłabiła tempa – wręcz przeciwnie, zamknęła mecz bez najmniejszych nerwów w końcówce (25:20).
- Wynik meczu: Polska – Portugalia 3:0
- Poszczególne sety: 25:12, 25:18, 25:20
- Kolejny rywal: Izrael (sobota, godz. 15:00)
Przed naszą kadrą jeszcze długa droga do końcowego triumfu, który w tym roku ma podwójną stawkę – oprócz medali premią jest bezpośrednia kwalifikacja olimpijska do Los Angeles 2028. Początek w Sofii pokazał jednak, że maszyna Grbicia naoliwiona działa bez zarzutu.

KOMENTARZE