Afera w Ekstraklasie: Sędzia bierze winę na siebie i ujawnia kulisy wiadomości od Adriana Siemieńca

Strona głównaSport

Afera w Ekstraklasie: Sędzia bierze winę na siebie i ujawnia kulisy wiadomości od Adriana Siemieńca

Adrian Siemieniec przerywa milczenie po wybuchu afery SMS-owej. Trener Jagiellonii składa obietnicę
Epokowa inwestycja Jagiellonii. Powstanie gigantyczny ośrodek treningowy za 150 mln zł
Jagiellonia o krok od historycznego awansu. Rewanż z Iberią w Tbilisi pod specjalnym nadzorem
Przewidywane składy i zapowiedź 9. kolejki Ekstraklasy. Hity pod prąd
Twierdza Kraków zdobyta ponownie! Wisła rozbiła Jagiellonię bez żadnych skrupułów
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Wybuchła afera wokół kontaktów trenera Jagiellonii

Wrzesień 2026 roku przyniósł w polskiej piłce nożnej potężne trzęsienie ziemi. W centrum ogólnokrajowej dyskusji znalazł się trener Jagiellonii Białystok, Adrian Siemieniec. Wyszło na jaw, że w końcówce poprzedniego sezonu — dokładnie 17 maja — szkoleniowiec nawiązał prywatny kontakt z sędzią asystentem Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem, poruszając temat nadchodzącego meczu z GKS-em Katowice.

Stawką tamtego spotkania była walka o najwyższe lokaty na podium, w tym wicemistrzostwo Polski. Problem polegał na tym, że aż ośmiu zawodników z Białegostoku zagrożonych było pauzą w kolejnej, decydującej kolejce z powodu nadmiaru żółtych kartek. Siemieniec szukał ratunku, pisząc do arbitra przebywającego wówczas na wymianie w Japonii:

„Paweł [Raczkowski — dop. red.] dzisiaj Nam sędziuje, nie wiem jak podejść do tego tematu. Chce po prostu żeby z Nami w tym temacie współpracował. Jeżeli nie będzie wyjść i kartka się należy to oczywiście mi nic do tego, ale jeżeli może poczekać i Nas uprzedzić że ktoś jest blisko to będę mógł zareagować”.

Arkadiusz Kamil Wójcik przerywa milczenie

Gdy sprawa ujrzała światło dzienne i wywołała ogromną falę komentarzy w środowisku piłkarskim, głos zdecydował się zabrać sam sędzia Wójcik. W specjalnym nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych arbiter postanowił publicznie odnieść się do zarzutów, przeprosić szkoleniowiec i zrzucić całą odpowiedzialność na własne barki.

— Dostaję dużo zapytań odnośnie trenera Siemieńca i afery. Chciałem przeprosić trenera Siemieńca. To tylko i wyłącznie moja wina, że spotkało go to, co spotkało — oświadczył Wójcik w opublikowanym oświadczeniu.

Były sędzia przekonuje, że korespondencja tego typu nie była wcale niczym nadzwyczajnym, lecz elementem stałej praktyki w relacjach na linii arbiter–klub w kluczowych momentach rozgrywek:

  • Rozmowy o zagrożeniu kartkowym miały służyć „zarządzaniu temperaturą meczu”.
  • Trenerzy i kierownicy drużyn regularnie pytają o status kartkowy zawodników, aby uniknąć osłabień.
  • Wójtik uważa, że nagłośnienie sprawy ma drugie dno i wiąże się z jego wcześniejszymi sporami z nowymi władzami Kolegium Sędziów PZPN.

Jak zareagowały władze polskiego futbolu?

Choć w przestrzeni publicznej szybko pojawiły się mocne głosy oburzenia i porównania do skandali korupcyjnych, oficjalne organy tonują nastroje. Przewodniczący Komisji Ligi Jarosław Poturnicki przekazał, że otrzymane z Komisji Dyscyplinarnej PZPN materiały będą badane wyłącznie pod kątem ewentualnego naruszenia przepisów o dozwolonych kontaktach.

— Sprawa nie ma charakteru korupcyjnego lub zarzutu manipulowania wynikiem — podkreślił jednoznacznie Poturnicki.

Warto dodać, że sam sędzia główny tamtego spotkania, Paweł Raczkowski, dowiedział się o wiadomościach jeszcze przed pierwszym gwizdkiem (Wójcik przesłał mu screeny konwersacji). W samym meczu Jagiellonia zremisowała z GKS-em, a sędzia pokazał piłkarzom z Białegostoku tylko jedną żółtą kartkę — i to zawodnikowi, któremu pauza nie groziła. Sprawa ma jednak swoje dalsze konsekwencje dyscyplinarne, a Komisja Ligi w najbliższym czasie przesłucha zainteresowane strony.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: