Skandaliczne sceny w Sejmie. Posłanka PiS zaszczekała z mównicy, Czarnek zabrał głos

Strona głównaPolityka

Skandaliczne sceny w Sejmie. Posłanka PiS zaszczekała z mównicy, Czarnek zabrał głos

Hau, hau w Sejmie. Skandaliczne zachowanie posłanki PiS podczas wystąpienia wicepremiera
Szczekanie w Sejmie i polityczna burza. Posłanka PiS zabiera głos po skandalu
Zwierzęce odgłosy w parlamencie. Wiceszef PiS musiał przepraszać za koleżankę z klubowych ław

Sejmowe standardy znów pod lupą. Nietypowy incydent na sali plenarnej

Polska scena polityczna po raz kolejny dostarczyła emocji, które z powagą parlamentarnego debiutu mają niewiele wspólnego. Podczas piątkowych obrad Sejmu doszło do sytuacji, która natychmiast obiegła media społecznościowe i wywołała falę oburzenia. Główną bohaterką zamieszania stała się posłanka Prawa i Sprawiedliwości Dominika Chorosińska.

W trakcie wystąpienia wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, z ław zajmowanych przez opozycję zaczęły dobiegać nietypowe, zwierzęce odgłosy. Kamera stacji TVN24 wyraźnie uchwyciła moment, w którym była minister kultury dosłownie… zaszczekała. Incydent wydarzył się w ferworze ostrego sporu politycznego dotyczącego wyboru Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Reakcja Przemysłama Czarnka. „Zachowanie niepotrzebne”

Sprawa szybko stała się gorącym tematem w kuluarach. O ocenę zachowania partyjnej koleżanki zapytano m.in. posła PiS Przemysłama Czarnka. Polityk w rozmowie z „Faktem” próbował tłumaczyć emocjonalne nabudowanie na sali, jednak wyraźnie odciął się od formy, jaką wybrała posłanka.

Jej zachowanie z pewnością podyktowane było żenującym zachowaniem rządu w sprawie wyboru sędziego TK. W moim przekonaniu było jednak niepotrzebne. Można wyrażać swój słuszny sprzeciw w inny sposób – skomentował powściągliwie Czarnek. Zupełnie innej linii obrony trzymała się sama zainteresowana.

Chorosińska idzie w zaparte i atakuje rząd

Zamiast refleksji czy przeprosin, Dominika Chorosińska zdecydowała się na osobliwy kontratak w mediach społecznościowych. W niedzielnym wpisie stwierdziła bez ogródek, że jej zachowanie było celowym zabiegiem, ponieważ – jej zdaniem – „jedyny język, jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz, to szczekanie”.

Do incydentu w Sejmie odniósł się również sam premier Donald Tusk, wytykając opozycji poziom debaty. Choć niektórzy politycy prawicy próbowali łagodzić sytuację (wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński zdecydował się na przeprosiny), wybryk posłanki na długo pozostanie symbolem głębokiego rowu dzielącego polską klasę polityczną.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: