Długi proces papierkowy czy urzędnicza wtopa?
Głośna sprawa ekstradycji Zbigniewa Ziobry z terytorium Stanów Zjednoczonych nabiera nowych rumieńców. Choć opinia publiczna była przekonana, że kluczowe dokumenty trafiły do amerykańskich śledczych jeszcze w lipcu, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Wniosek o aresztowanie i ekstradycję byłego ministra sprawiedliwości utknął w dyplomatycznych trybach i faktycznie dotarł do Departamentu Stanu USA dopiero 25 sierpnia.
Sprawa wyszła na jaw po dziennikarskich ustaleniach rozgłośni RMF FM, które wykazały rozbieżności w datach podawanych przez polskie instytucje. Komunikat Prokuratury Krajowej z 27 lipca dumnie głosił, że papiery przekazano już amerykańskim władzom. Jak się jednak okazuje, dokumenty przez okrągły miesiąc czekały na ostateczny szlif w polskiej placówce dyplomatycznej.
Żurek zabiera głos: „Wiedziałem o tym”
W czwartek (27 sierpnia) do sprawy odniósł się minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. Podczas specjalnej konferencji prasowej szef resortu potwierdził, że miał pełną świadomość opóźnienia. Zamiast mówić o blamażu, tłumaczył całą procedurę chęcią uniknięcia błędów formalnych.
– Wiedziałem o tym, że ten wniosek jest jeszcze analizowany pod kątem tego, czy jest poprawnie przetłumaczony i sformułowany – wyjaśniał dziennikarzom Waldemar Żurek. Minister podkreślił, że w tak skomplikowanych procesach międzynarodowych pośpiech jest złym doradcą, a dokumenty muszą idealnie wpisywać się w realia amerykańskiego systemu prawnego. Choć przyznał, że procedura mogła budzić dezorientację, zaznaczył, iż wszystko odbyło się zgodnie z planem, a wniosek został oficjalnie nadany przy udziale noty werbalnej pod koniec sierpnia.
Zarzuty i azyl. Długa droga Zbigniewa Ziobry
Przypomnijmy, że kłopoty prawne byłego lidera Suwerennej Polski wiążą się ze śledztwem dotyczącym gigantycznych nieprawidłowości i wyłudzeń z Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura przygotowała łącznie 26 zarzutów, a warszawski sąd podtrzymał decyzję o tymczasowym aresztowaniu polityka.
Sam Ziobro od dłuższego czasu przebywa poza granicami kraju. Najpierw szukał schronienia na Węgrzech, gdzie przez pewien czas dysponował statusem uchodźcy przyniżonym za rządów Viktora Orbána. Stamtąd – posługując się ważną wizą – wyleciał do Stanów Zjednoczonych, gdzie obecnie oczekuje na rozwój wydarzeń za oceanem. Teraz ruch należy do amerykańskich urzędników i tamtejszych sądów federalnych, które ocenią zasadność polskiego wniosku.

KOMENTARZE