Nocny dramat na MŚ koszykarek w Berlinie. Fałszywy alarm postawił na równe nogi niemal wszystkie kadry

Strona głównaSport

Nocny dramat na MŚ koszykarek w Berlinie. Fałszywy alarm postawił na równe nogi niemal wszystkie kadry

Australijska gorączka złota znów rozpala wyobraźnię. Odkryto gigantyczny korytarz
Złote eldorado na antypodach. Odkryto gigantyczny korytarz pełen kruszcu
Laserowa sowa nie strzela, ale widzi wszystko. Australia i Japonia testują system Boobook

Ewakuacja w środku nocy

Wielki turniej koszykarski w Niemczech rozpoczął się od nietypowych i stresujących wydarzeń. W nocy z soboty na niedzielę (w trakcie trwających Mistrzostw Świata Koszykarek 2026 w Berlinie) uczestniczące w imprezie zawodniczki oraz członkowie sztabów szkoleniowych musieli w trybie pilnym opuścić hotel. Dokładnie o godzinie 1:57 w budynku rozległ się ogłuszający dźwięk syreny przeciwpożarowej.

Przedstawiciele niemal wszystkich reprezentacji narodowych – w tym m.in. Australii, Turcji, Węgier czy Włoch – znaleźli się na ulicy w piżamach i dresach. Do wnętrza obiektu powrócono po blisko godzinie, gdy służby ratunkowe i obsługa upewniły się, że sytuacja jest opanowana.

Kto stał za alarmem?

Szybko wyszło na jaw, że do żadnego pożaru nie doszło. Jak przekazali menedżerowie hotelu oraz relacjonowali świadkowie, całe zamieszkanie wywołał człowiek, który z nieznanych przyczyn – celowo bądź przez przypadek – nacisnął ręczny przycisk alarmowy umieszczony przy windzie. Kierownictwo obiektu wydało oficjalne przeprosiny, apelując o rozwagę.

Co ciekawe, nocna przygoda całkowicie minęła jedną ekipę. Reprezentacja Stanów Zjednoczonych zakwaterowana jest w innym hotelu w stolicy Niemiec, dzięki czemu Amerykanki przespały noc bez żadnych zakłóceń.

„Mieliśmy ciężką noc” – reakcje drużyn

Nagrania spod berlińskiego hotelu szybko obiegły media społecznościowe. Belgijska koszykarka Elise Ramette relacjonowała sytuację na Instagramie, ironicznie nazywając nagłą pobudkę „ultimatywnym budowaniem zespołu w środku nocy”.

Większy niepokój towarzyszył szkoleniowcom, którzy musieli radzić sobie z przemęczeniem swoich podopiecznych w dniu meczowym:

  • Trener Turcji, Andrea Masson: Przyznał wprost, że jego zawodniczki przespały zaledwie około trzech godzin. Choć nie chciał zrzucać całej winy na tę sytuację, nie ukrywał, że noc wpłynęła na dyspozycję zespołu.
  • Trenerka Australii, Sandy Brondello: Podeszła do sprawy z przymrużeniem oka. Stwierdziła, że drużyna dopisała nowy scenariusz do swojego sportowego „arsenalu”, z którego – szczęśliwie – udało się wyciągnąć pozytywne wnioski.

Mimo niewyspania, zmęczone Australijki zdołały pokazać charakter i już następnego dnia w samo południe pokonały Turcję 87:71, udowadniając, że nocny paraliż w hotelu nie zdołał pokrzyżować ich sportowych planów.

Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: