Statystyki a rzeczywistość: Co pokazują dane Komendy Głównej Policji?
Gdy w mediach społecznościowych pojawia się informacja o nowym przestępstwie, a sprawca nie zostaje od razu nazwany z imienia i nazwiska, w komentarzach bardzo szybko rusza lawina domysłów. Najczęstszym celem internetowych oskarżeń stają się obywatele Ukrainy.
Przeglądając surowe liczby udostępnione przez Komendę Główną Policji za okres od stycznia do lipca 2026 roku, można odnotować pewną oczywistość. Poza Polakami, to właśnie Ukraińcy najczęściej pojawiają się w policyjnych kartotekach jako osoby podejrzane — mowa o 5616 osobach. Dla porównania: Gruzinów w tym zestawieniu było 663, Białorusinów 567, a Kolumbijczyków 271.
Ale czy te liczby opowiadają całą historię? Absolutnie nie. Diabeł, jak zwykle, tkwi w proporcjach.
Skala migracji a odsetek przestępств
Żeby ocenić sytuację rzetelnie, trzeba wziąć pod uwagę gigantyczną skalę migracji. Od wybuchu pełnoskalowej wojny w 2022 roku nad Wisłą schronienie znalazło blisko dwa miliony obywateli Ukrainy. Przy tak ogromnej społeczności codzienne statystyki muszą siłą rzeczy odzwierciedlać masowość zjawiska.
Gdy zestawimy liczbę podejrzanych z całkowitą liczebnością tej mniejszości w naszym kraju, okaże się, że wskaźnik przestępczości wcale nie odbiega drastycznie od normy, a w wielu aspektach spada. Co więcej, najnowsze dane z pierwszej połowy 2026 roku pokazują spadek liczby podejrzanych obywateli Ukrainy o około 10 procent w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego.
Na co najczęściej zwracają uwagę służby?
Z policyjnych analiz wynika, że struktura popełnianych przez cudzoziemców czynów w dużej mierze skupia się wokół kilku konkretnych kategorii. Należą do nich:
- Prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu
- Drobne i średnie kradzieże
- Przestępstwa przeciwko mieniu
Warto też zauważyć, że podczas gdy obywatele Ukrainy dominują w statystykach liczbowo (z uwagi na wielkość grupy), inne narodowości – np. Gruzini czy Kolumbijczycy – w przeliczeniu na liczebność swoich diaspor bywają notowane znacznie częściej w konkretnych kategoriach brutalnych lub celowanych przestępstw.
Dezinformacja i „podejrzany Ukrainiec”
Skąd więc w internecie tak silne poczucie zagrożenia? Eksperti z **NASK** oraz analizy społecznościowe wskazują na potężną falę celowej dezinformacji. Konta szerzące prorosyjską narrację lub grające na antyimigranckich nastrojach chętnie podchwytują każdy incydent, przypisując winę Ukraińcom jeszcze zanim śledczy podadzą oficjalne fakty.
Warto zachować chłodną głowę i patrzeć na twarde dane, zamiast ulegać emocjonalnym wrzutkom w mediach społecznościowych. Przestępczość nie ma narodowości, a margines łamiący prawo znajduje się w każdej, bez wyjątku, społeczności.

KOMENTARZE