Polski system ochrony zdrowia mierzy się z potężnym kryzysem finansowym. Z najnowszych danych wynika, że tegoroczna luka w budżcie Narodowego Funduszu Zdrowia sięga około 14 miliardów złotych. Pieniądze ze składki zdrowotnej dawno przestały wystarczać na pokrycie rosnących wydatków, a szpitale w całej Polsce boleśnie odczuwają problem tzw. nadwykonań, czyli zabiegów i świadczeń wykonanych ponad limit zapisany w kontraktach.
Miliardowe wsparcie i rekordowa dotacja
Tradycyjne mechanizmy ratunkowe i fundusze zapasowe stopniały w poprzednich latach. Rząd próbuje ratować sytuację zastrzykami gotówki z budżetu państwa. Minister zdrowia zapowiedziała, że w 2027 roku dotacja dla NFZ ma wynieść rekordowe 41 miliardów złotych dodatkowych środków spopoza wpływek ze składki zdrowotnej.
Tylko w bieżącym roku na konta Funduszu wpłynęło już ponad 33 miliardy złotych ekstra z Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Finansów. Mimo to, bieżąca płynność wielu placówek medycznych wciąż wisi na włosku, a dyrektorzy szpitali zmagają się z opóźnieniami w rozliczeniach.
Limity dla medyków i reforma wynagrodzeń
Aby zatrzymać spiralę zadłużenia, prezes NFZ Filip Nowak zapowiedział odważne zmiany organizacyjne. Głównym problemem, który pożera budżety placówek, są koszty pracy – w niektórych szpitalach pensje personelu pochłaniają ponad 100 proc. budżetu kontraktowego.
W odpowiedzi na ten stan rzeczy planowane są konkretne ograniczenia:
- Wprowadzenie maksymalnej stawki godzinowej dla medyków na poziomie 240 zł brutto.
- Ograniczenie czasu pracy lekarzy do maksymalnie dwóch etatów.
- Wymóg zatrudnienia na co najmniej pół etatu w jednej, wybranej placówce w celu silniejszego związania kadry z systemem.
Czy te kroki wystarczą, by uzdrowić polską służbę zdrowia? Czasu na reformy jest coraz mniej, a pacjenci coraz dotkliwiej odczuwają skutki finansowej zadyszki państwowego ubezpieczyciela.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE