Przełom w śledztwie ws. Nord Stream. Poszukiwany Ukrainiec wpadł w Chorwacji

Strona głównaPolityka

Przełom w śledztwie ws. Nord Stream. Poszukiwany Ukrainiec wpadł w Chorwacji

Katowice w północnym centrum Polski? Absurdalny raport pełnomocniczki wywołał burzę
Miliony na krakowskie metro pod lupą. Premier stawia sprawę jasno
Rosja ściga syna amerykańskiego ministra. Conor Kennedy trafił na czarną listę
Brytyjski premier dał się nabrać oszustu. Myślał, że pisze z Białym Domem
Polska otwarcie o zagrożeniu ze strony Kremla. Wiceminister obrony wskazuje perspektywę kilku miesięcy

19 sierpnia 2026 roku niemiecka prokuratura federalna w Karlsruhe przekazała nowe informacje w jednej z najgłośniejszych międzynarodowych spraw ostatnich lat. W chorwackim mieście Pula zatrzymany został obywatel Ukrainy, podejrzany o kluczowy udział w wysadzeniu rosyjskich gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2.

Kim jest zatrzymany Wołodymyr Ż.?

Zatrzymany to Wołodymyr Żurawlow (w komunikatach śledczych opisywany jako Wołodymyr Z.) – zawodowy, wykwalifikowany nurek. Według niemieckich śledczych miał on należeć do grupy sabotażowej, która pod koniec września 2022 roku doprowadziła do potężnych eksplozji na dnie Morza Bałtyckiego w pobliżu duńskiej wyspy Bornholm.

Akcja ta sparaliżowała infrastrukturę przesyłającą gaz z Rosji bezpośrednio do Niemiec. Zniszczone zostały trzy z czterech nitek obu systemów rurociągów. Niemiecki wymiar sprawiedliwości zarzuca podejrzanemu m.in. spowodowanie eksplozji o charakterze terroryzmu państwowego, sabotaż antykonstytucyjny oraz celowe niszczenie mienia o wielkiej skali.

Cień polskiego epizodu i decyzja sądu w Warszawie

Sprawa ma jednak drugie dno, mocno kojarzone z polskim wątkiem śledczym. Wołodymyr Ż. był bowiem ścigany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) już jesienią ubiegłego roku. W październiku 2025 roku Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił jego wydania niemieckim organom ścigania, uchylając tymczasowy areszt i nakazując natychmiastowe wypuszczenie mężczyzny na wolność.

Warszawski sąd argumentował wówczas m.in., że infrastruktura państwa prowadzącego agresję zbrojną nie może być traktowana w standardowy sposób, a ewentualna akcja odwetowa Ukraińców wpisuje się w kontekst wojny obronnej. Polska odmówiła ekstradycji, a sprawa na terenie naszego kraju rozeszła się po kościach. Jak się jednak okazuje, ochrona polskiego wyroku działała wyłącznie w granicach polskiej jurysdykcji.

Co dalej z ekstradycją do Niemiec?

Gdy podejrzany opuścił bezpieczną dla siebie strefę i pojawił się na Bałkanach, chorwackie służby błyskawicznie zareagowały na wciąż widoczny w systemach międzynarodowych ENA. Obecnie przebywa w areszcie w Chorwacji.

Rzeczniczka Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Niemczech, Ines Peterson, poinformowała, że procedury ekstradycyjne ruszyły pełną parą. Ostateczna decyzja o tym, czy nurek zostanie przetransportowany do Niemiec i stanie przed sądem w Karlsruhe, zależy jednak wyłącznie od decyzji chorwackich sądów. Czas pokaże, czy Zagrzeb ugnie się pod naciskami niemieckiej prokuratury, czy też powtórzy się scenariusz znad Wisły.

Źródło: Wyborcza.pl – Świat

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: