Krwawy raj na plaży: Pijany kierowca z zakazem staranował dziesięć aut

Strona głównaRegion

Krwawy raj na plaży: Pijany kierowca z zakazem staranował dziesięć aut

Przełomowy proces przeciwko Meta: Amerykańskie stany oskarżają giganta o uzależnianie dzieci
Meksykański kartel w Polsce. Rusza proces za gigantyczną fabrykę metamfetaminy
Tragedia w Rabce-Zdroju bez finału przed sądem. Prawomocna decyzja w sprawie śmierci trzech osób
Nietypowy incydent w Finlandii: Zajrzał do nieoznakowanego auta i sam stał się podejrzanym
Zniknęły fundusze na bal maturalny. Matka ucznia oskarżona o przywłaszczenie ponad 30 tysięcy złotych

Sobotnie popołudnie nad jeziorem Dzierżno Duże zamieniło się w koszmar

Do zdarzenia doszło w minioną sobotę, **15 sierpnia 2026 roku** przed godziną 16:00, w rejonie ulicy Piaskowej w Rzeczycach nad jeziorem Dzierżno Duże w województwie śląskim. Zamiast spokojnego odpoczynku, wypoczywający na plaży ludzie przeżyli chwile grozy. 30-letni obywatel Ukrainy mieszkający na co dzień w Żorach urządził sobie bezwzględny rajd za kierownicą samochodu marki **Volvo**.

Mężczyzna wjechał na piaszczysty teren plaży i zaczął celowo bądź bezmyślnie taranować zaparkowane tam pojazdy. Wśród zniszczonych maszyn znalazły się dwa duże kampery oraz osiem samochodów osobowych – w tym marki takie jak Opel, Ford, Citroën, Seat, Range Rover, Mercedes czy Audi. Pojazdy należały do ludzi, którzy przyjechali nad wodę z najróżniejszych zakątków regionu i kraju, m.in. z Rybnika, Gliwic, Chorzowa, Wodzisławia Śląskiego oraz odległych województw łódzkiego i opolskiego.

Pijany szał i desperacka ucieczka plażowiczów

Widząc, co wyprawia kierowca Volvo, świadkowie natychmiast ruszyli na pomoc i prób mydict powstrzymać jego szaleństwo. Sytuacja była jednak niezwykle niebezpieczna. Agresywny szofer nie reagował na krzyki, a próbujące go zatrzymać osoby musiały w ostatniej chwili uciekać z drogi rozpędzonego auta, by samemu nie zostać potrąconym. W trakcie swojego rajdu 30-latek wjechał również w rozłożony na plaży namiot. Na szczęście, ku wielkiemu szczęściu przebywających w pobliżu ludzi, w środku akuratnik nikogo nie było.

Kres desperackiej jeździe położył dopiero ślepy traf i fizyka. Kierowca w pewnym momencie dosłownie **zaklinował się między dwoma zaparkowanymi autami**. To dało szansę odważnym plażowiczom.

  • Obywatele błyskawicznie podbiegli do pojazdu.
  • Odebrali mężczyźnie kluczyki ze stacyjki.
  • Dokonali skutecznego **obywatelskiego zatrzymania**, pilnując agresora aż do momentu przyjazdu patrolu policji.

Prawie dwa promile i sądowy zakaz na koncie

Gdy na miejscu pojawili się wezwani funkcjonariusze z gliwickiej drogówki oraz technik kryminalistyki, szybko wyszła na jaw cała prawda o stanie psychofizycznym sprawcy. Badanie alkomatem wykazało, że 30-letni obywatel Ukrainy miał w organizmie **ponad 1,8 promila alkoholu**. To jednak nie był koniec jego grzechów. Sprawdzenie w policyjnych bazach danych wykazało, że mężczyzna posiadał aktywny, **sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych**.

Mimo ogromnych zniszczeń, potężnej dawki alkoholu we krwi oraz zignorowania wcześniejszych wyroków sądu, sprawca nie trafił jednak do aresztu śledczego. Decyzją wymiaru sprawiedliwości zastosowano wobec niego jedynie **dozór policyjny** – co w praktyce oznacza m.in. konieczność meldowania się w wyznaczonej jednostce policji pięć razy w tygodniu. Za jazdę w stanie nietrzeźwości w warunkach złamania sądowego zakazu grozi mu teraz kara **nawet do 8 lat pozbawienia wolności**.

Źródło: naTemat.pl – artykuły i wpisy blogerów

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: