Słodziki pod lupą naukowców. Co ujawniło badanie z Chile?
Sięgając po napoje typu „zero” czy fit-przekąski z dodatkiem słodzików, wierzymy, że oszukujemy przeznaczenie i chronimy organizm przed cukrem. Wrzesień 2026 roku przynosi jednak kolejne głębokie rysy na nieskazitelnym wizerunku popularnych zamienników. Badacze z Universidad de Chile opublikowali na łamach czasopisma „Frontiers in Nutrition” wyniki eksperymentu, który rzuca zupełnie inne światło na sukralozę oraz stewię. Okazuje się, że ich regularne spożywanie może modyfikować biologię człowieka w sposób, o jakim do niedawna nikt nie słyszał.
Główna autorka projektu, dr Francisca Concha Celume, zwróciła uwagę na uderzający paradoks. Mimo że konsumpcja bezkalorycznych substancji słodzących rośnie w skali globalnej na potęgę, statystyki dotyczące otyłości oraz insulinooporności ani drgną w dół. Czyżbyśmy czegoś nie dostrzegali? Naukowcy postanowili sprawdzić to na modelu zwierzęcym, badając długofalowe skutki metaboliczne.
Mechanizm ukryty w genach i mikrobiomie
W trakcie eksperymentu myszy podzielono na grupy: jedne piły czystą wodę, drugie z dodatkiem sukralozy, a trzecie ze stewią w dawkach odpowiadających standardowemu spożyciu przez ludzi. Efekty przerosły oczekiwania:
- Zmiany w mikrobiomie jelitowym: Skład flory bakteryjnej uległ wyraźnej przebudowie.
- Spadek kwasów tłuszczowych: Drastycznie obniżyło się stężenie cennych krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, kluczowych dla zdrowia jelit.
- Modyfikacja ekspresji genów: Aktywność genów odpowiedzialnych za stany zapalne i metabolizm została zaburzona.
Co jednak najbardziej szokujące, badacze obserwowali dwa kolejne pokolenia gryzoni. Potomstwo to nigdy w życiu nie miało kontaktu ze słodzikami — piło wyłącznie czystą wodę. Mimo to część niekorzystnych zmian metabolicznych, w tym wyższy przyrost masy ciała oraz zmieniona praca genów, przeniosła się na kolejne generacje. Mamy tu do czynienia z dziedziczeniem, które wymyka się tradycyjnym schematom.
Czy dotyczy to również ludzi?
Świat nauki od lat spiera się o bezpieczeństwo słodzików. Choć instytucje takie jak FDA czy EFSA uznają je za dopuszczalne w określonych normach, lawinowo rosnąca liczba niezależnych analiz laboratoryjnych pokazuje, że substancje te nie są biologicznie obojętne. Działają głęboko, ingerując w delikatną równowagę mikrobioty i, jak udowadniają Chilijczycy, zostawiają trwały ślad epigenetyczny.
Czy podobny mechanizm dotyka ludzi? Choć eksperyment przeprowadzono na myszach, wnioski dają mocno do myślenia. Sięgając po sztuczną słodycz „na masową skalę”, możemy nieświadomie programować metabolizm przyszłych pokoleń. Wygląda na to, że za bezkarnym cukrem kryje się rachunek, który przyjdzie nam spłacić z nawiązką — i to dosłownie.
Źródło: GeekWeek w INTERIA.PL – technologie, nauka, lifestyle i podróże

KOMENTARZE