Bunt w polskim żużlu? Kluby z najniższej ligi powołały własne kolegium i zaskoczyły władze

Strona głównaSport

Bunt w polskim żużlu? Kluby z najniższej ligi powołały własne kolegium i zaskoczyły władze

Wielki finał na Golęcinie. PSŻ Poznań staje do nierównej walki z rozpędzoną Polonią Bydgoszcz
Żużlowe legendy na PGE Narodowym. Wyjątkowy spektakl i ważny apel do kibiców
Blask młodego talentu i gorzkie pytania w Grudziądzu. GKM utrzymał się w Ekstralidze, ale niedosyt pozostał
Kluczowa korekta w kalendarzu żużlowym. Znamy nowe daty finałów PGE Ekstraligi
Bój o żużlowy tron na ostatniej prostej. Brady Kurtz nabiera wiatru w żagle przed Toruniem
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Rewolucja na najniższym szczeblu polskiego żużla

W polskim sporcie żużlowym zapachniało sensacją, a w kuluarach wrze. W drugiej połowie października 2026 roku ośrodki występujące w Krajowej Lidze Żużlowej (KLŻ) podjęły bezprecedensową decyzję. Zamiast czekać na ruch centrali, kluby postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce i powołały do życia Kolegium Klubów KLŻ. To całkowicie niezależny od żużlowych władz twór, który ma na celu zjednoczenie środowiska i zmianę reguł gry na trzecim poziomie rozgrywkowym.

W skład zespołu roboczego wejdzie po dwóch przedstawicieli z każdego ośrodka. Mamy ich obecnie siedem – w gronie tym znajduje się pięć polskich drużyn (m.in. z Piły, Opola, Świętochłowic, Krakowa i Gniezna) oraz dwa kluby zagraniczne: niemiecki Landshut i łotewski Daugavpils. Struktura ma funkcjonować pod hasłem: „nic o nas bez nas”.

Coś tu nie gra. Władze zaskoczone ruchem klubów

Powstanie równoległego ciała doradczo-decyzyjnego wywołało spore poruszenie. Sytuacja na najniższym szczeblu od dłuższego czasu różni się od tego, co oglądamy w lukratywnej PGE Ekstralidze czy 2. Ekstralidze, zarządzanych przez Ekstraligę Żużlową. KLŻ podlega bezpośrednio Głównej Komisji Sportu Żużlowego (GKSŻ), a mecze zniknęły nawet z regularnych transmisji telewizyjnych, co mocno uderza w budżety działaczy.

Głosy w środowisku są podzielone, ale przeważa zaskoczenie połączone z nutą niepokoju. Sytuację celnie podsumował Zbigniew Fiałkowski, były wiceszef GKSŻ:

— Wygląda na to, że kluby nie są do końca zadowolone z tego, jak funkcjonuje obecna współpraca, i postanowiły działać. Myślę, że GKSŻ powinna jak najszybciej zająć stanowisko w tej sprawie. Na pewno jest to pierwsza taka sytuacja w historii, że kluby się jednoczą i zakładają jakieś dodatkowe ciało.

Fiałkowski nie ukrywa, że obszerne uzasadnienie nowej inicjatywy pokrywa się z tym, czym statutorycznie powinna zajmować się sama GKSŻ. Powstanie „trzeciego byt” obok PZM i GKSŻ, które ma reprezentować interesy prezesów, to dla centrali wyraźny sygnał ostrzegawczy.

Koniec z łatką prowincji. Czego żądają kluby?

Inicjatorzy powołania Kolegium nie ukrywają, że ich motywacją jest zmiana wizerunku rozgrywek. Męczy ich fakt, że w mediach o KLŻ mówi się głównie przez pryzmat problemów finansowych, skandali czy organizacyjnej prowizorki.

Nowe kolegium ma skupić się na:

  • Wspólnej presji negocjacyjnej w dialogu z GKSŻ,
  • Skutecznym identyfikowaniu bieżących problemów infrastrukturalnych i regulaminowych,
  • Budowaniu profesjonalnego wizerunku opartego na szkoleniu młodzieży i współpracy z samorządami.

Czas pokaże, czy władze polskiego żużla zignorują ten krok, czy też usiądą do stołu z nowo powołaną reprezentacją. Jedno jest pewne: relacje na linii centrala–kluby weszły w zupełnie nową, bardziej napiętą fazę.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: