Nerwowe odliczanie do finału Grand Prix 2026
Sezon żużlowy wkracza w absolutną fazę kulminacyjną. Już w najbliższą sobotę, **26 września 2026 roku**, na Motoarenie w Toruniu rozstrzygnie się walka o medale Indywidualnych Mistrzostw Świata. Tegoroczna czołówka cyklu Speedway Grand Prix jest spakowana w niespotykanym dotąd ścisku punktowym. Na czele stawki znajduje się Brytyjczyk **Robert Lambert** z dorobkiem **142 punktów**, tuż za nim czai się polski dominator **Bartosz Zmarzlik** (141 pkt), a stawkę w grze o złoto uzupełnia rewelacyjny Australijczyk **Brady Kurtz** (139 pkt). Margines błędu praktycznie nie istnieje.
Forma Kurtza i twarda gra nerwów
W poniedziałkowy wieczór, tuż przed decydującym weekendem, **Brady Kurtz** dał jasny sygnał rywalom, że jego apetyt na globalny czempionat jest ogromny. W półfinałowym starciu brytyjskiej Premiership kapitan *Belle Vue Aces* poprowadził swój zespół do efektownego zwycięstwa na wyjeździe przeciwko Ipswich Witches, inkasując **10 punktów** w czterech startach. Australijczyk błyskawicznie podniósł się po niedzielnych niepowodzeniach, udowadniając, że presja wielkiego finału tylko nakręca jego motoryczną dyspozycję.
- **Robert Lambert (142 pkt)** – lider cyklu, który wykorzystał trudne warunki w poprzednich rundach.
- **Bartosz Zmarzlik (141 pkt)** – wicelider celujący w kolejny zapis na kartach historii.
- **Brady Kurtz (139 pkt)** – trzecia siła w grze, głodna swojego pierwszego wielkiego triumfu.
Co na to Bartosz Zmarzlik?
Wokół toruńskich przygotowań narosło sporo spekulacji, m.in. o potencjalne treningi na Motoarenie. Działacze i eksperci zwracają uwagę, że kluczem do sukcesu może okazać się odporność psychiczna. Podczas gdy Lambert i Kurtz jadą z ciśnieniem zdobycia historycznego, pierwszego złota w karierze, Zmarzlik broni pozycji utytułowanego mistrza, dla którego ewentualny brak triumfu nie przekreśli jego legendy. Sobotni wieczór w Toruniu pokaże, czyje nerwy okażą się ze stali.

KOMENTARZE