Spokój, który potrafi pęknąć
W kuluarach polskiej siatkówki o charakterze selekcjonera powiedziano już wiele. Na ogół panuje przekonanie, że Nikola Grbić to oaza opanowania. Potrafi z zimną krwią analizować każdą akcję, nie tracąc rezonu w najtrudniejszych momentach meczu. Jednak za tym pancerzem kryje się ogromna pasja i bezkompromisowe podejście do treningu. O tym, jak wygląda codzienna praca z serbskim szkoleniowcem, opowiedział niedawno Bartłomiej Lemański w podcaście „W cieniu sportu”.
Środkowy reprezentacji Polski, który po latach wrócił do kadry, nie owijał w bawełnę. Choć chwali warsztat trenera i jego mentalność, przyznał, że serbski temperament potrafi dać o sobie znać.
Tytan pracy i rzadkie chwile gniewu
Współpraca z Grbiciem wymaga pełnego poświęcenia. Lemański określił selekcjonera mianem tytana pracy, który uwielbia ciężkie i intensywne treningi. Co jednak dzieje się wtedy, gdy zawodnicy przekraczają granice cierpliwości szkoleniowca?
— Na palcach jednej ręki widziałem, gdy faktycznie był już naprawdę zdenerwowany. Czy musiał mocniej gestykulować, czy faktycznie krzyknąć — zdradził siatkarz w rozmowie z Łukaszem Kadziewiczem. Jak się okazuje, Grbić doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że bezmyślne wyładowywanie złości nie przynosi efektów. Stawia na merytoryczny feedback, a nie na taną agresję. Mimo to, gdy z Serba „wylewa się” frustracja, odczuwają to nawet najmłodsi kadrowicze.
Nowy rozdział w biało-czerwonych barwach
Dla mierzącego 217 cm wzrostu środkowego powołanie do kadry i odbudowanie pozycji w PlusLidze (m.in. w barwach Skry Bełchatów, a obecnie Projektu Warszawa) to triumf po latach zmagań z własnymi słabościami i problemami psychicznymi. Zaufanie, jakim obdarzył go Grbić, pozwoliło mu na nowo uwierzyć w swoje możliwości i stać się kluczową postacią drużyny narodowej w obliczu licznych absencji innych graczy. Relacje z szatni pokazują, że sukces kadry opiera się nie tylko na taktyce, ale przede wszystkim na szczerym, pełnym szacunku, ale i surowym układzie na linii trener–zawodnik.

KOMENTARZE