Polski show w Ligue 1! Sebastian Szymański rozmontował defensywę PSG

Strona głównaSport

Polski show w Ligue 1! Sebastian Szymański rozmontował defensywę PSG

Czeska sensacja w Cincinnati. 20-latka odprawiła kolejną gwiazdu po wojnie nerwów
Alex Haditaghi zamyka temat Widzewa. Właściciel Pogoni Szczecin nie patrzy wstecz
Barcelona zabezpiecza przyszłość bramki. Znamy plan wobec następcy Szczęsnego

Błyskawiczny cios na inaugurację ligi

23 sierpnia 2026 roku zapisał się w pamięci kibiców Stade Rennais jako moment czystej magii. Już w 9. minucie meczu 1. kolejki francuskiej Ligue 1 przeciwko Paris Saint-Germain gospodarze znaleźli się na prowadzeniu. Głównym architektem tego szoku został Sebastian Szymański.

Reprezentant Polski wykorzystał bierność obrońców giganta ze stolicy. Dostał futbolówkę w okolicach 20. metra, poprawił ją sobie i uderzył z lewej nogi z wręcz zabójczą precyzją. Piłka po drodze otarła się jeszcze o słupek, zostawiając rosyjskiego bramkarza PSG, Matwieja Safonowa, w roli bezradnego obserwatora. To był prawdziwy gol-marzenie.

Polski akcent napędza Rennes

Trudno wyobrazić sobie lepszy start. Szymański, który barwy ekipy z Rennes reprezentuje od rundy zimowej poprzedniego sezonu, udowodnił, że po początkowym okresie aklimatyzacji stał się kluczową postacią w taktyce trenera Francka Haise’a.

Na tym jednak emocje z udziałem naszych rodaków się nie skończyły. Warto podkreślić, że w wyjściowym składzie gospodarzy znalazł się także Przemysław Frankowski. Drugi z Polaków wykonał świetną pracę na boisku, co udokumentował asystą przy kolejnej bramce dla Rennes, którą w 38. minucie zdobył Estéban Lepaul. Gospodarze sensacyjnie prowadzili do przerwy 2:0 z faworyzowanym rywalem.

Mistrzowie Ligi Mistrzów podnieśli się z kolan

Paris Saint-Germain, które w ostatnich latach zdominowało krajowe podwórko i ma na koncie triumfy w Lidze Mistrzów, nie zamierzało jednak oddać meczu bez walki. Trener i gwiazdy zespołu ruszyli do odrabiania strat w drugiej połowie.

Kluczowe okazało się wejście na boisko Ferrana Torresa. Hiszpański napastnik dał sygnał do natarcia, trafiając do siatki w 71. minucie, a następnie dopełniając dzieła w 82. minucie. Ostatecznie hitowe starcie na Stade de la Route de Lorient zakończyło się remisem 2:2.

Mimo wyprowadzenia dwubramkowego prowadzenia, Rennes może być dumne z walki, a polscy fani mają ogromne powody do radości. Szymański i Frankowski pokazali, że potrafią grać na najwyższym europejskim poziomie przeciwko najsilniejszym markom.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: