Niezwykły rajd Sary Bejlek w turnieju WTA 1000
Sierpniowe korty twarde w Cincinnati stały się areną, na której rodzą się nowe gwiazdy światowego tenisa. Jeszcze kilka dni temu mało kto obstawiał, że nazwisko Sary Bejlek znajdzie się na czołówkach sportowych serwisów. 20-letnia Czeszka zajmująca 35. miejsce w rankingu WTA postanowiła jednak napisać własny scenariusz, całkowicie ignorując papierowe przewidywania bukmacherów i ekspertów.
Najpierw sprawiła gigantyczną niespodziankę, wyrzucając z turnieju samą liderkę światowego rankingu – Arynę Sabalenkę. Białorusinka musiała uznać wyższość młodszej rywalki po zaciętym boju (7:6, 6:4). Wielu twierdziło, że to przypadek, wypadek przy pracy faworytki przygotowującej się do US Open. Bejlek udowodniła jednak w piątek, że jej obecność w turniejowej drabince na tym etapie to żaden kaprys losu.
Bójka z Madison Keys i thriller w ćwierćfinale
W ćwierćfinale naprzeciw Czeszki stanęła niezwykle doświadczona Madison Keys (24. WTA). Amerykanka, która przed turniejem mogła spodziewać się starcia z Sabalenką, szybko musiała przestawić się na rywalizację z rewelacyjną debiutantką. Początek spotkania potwierdzał dominację rutyny nad młodzieńczą brawurą. Keys wygrała pierwszego seta 6:3, a w drugim prowadziła już 3:1. Wydawało się, że zdejmie z kortu zmęczoną poprzednimi bojami rywalkę.
I wtedy zaczęło się dziać to, co w tenisie lubimy najbardziej. Całkowity zwrot akcji. Bejlek zacisnęła zęby, odrobiła straty i doprowadziła do decydującej partii. Trwający blisko trzy godziny zażarty bój rozstrzygnął się w dramatycznym tie-breaku trzeciego seta. 20-latka wygrała wojnę nerwów, pieczętując swój historyczny awans do półfinału turnieju rangi WTA 1000.
Co dalej? Cień Igi Świątek na horyzoncie
Sukces czeskiej zawodniczki odbija się szerokim echem, a kibice już teraz spekulują o jej kolejnych krokach. Środowisko tenisowe z zapartym tchem śledzi również poczynania innych faworytek, w tym polskiej dominatorki. Turniej w Cincinnati wchodzi w decydującą fazę, a drabinka turniejowa układa się w niezwykle interesujące konfiguracje. Jedno jest pewne: Sara Bejlek przestała być anonimową kwalifikantką czy tłem dla wielkich nazwisk. To nowa siła, z którą w najbliższych miesiącach będą musiać liczyć się absolutnie wszystkie zawodniczki w tourze.

KOMENTARZE