Początek tygodnia przyniósł Donaldowi Trumpowi wyjątkowo złe wieści z frontu politycznego. Opublikowane w poniedziałek, 17 sierpnia 2026 roku, wyniki najnowszego badania opinii publicznej przeprowadzonego przez pracownię Ipsos dla agencji Reuters nie pozostawiają złudzeń – notowania amerykańskiego przywódcy szorują po dnie . Wskaźnik poparcia dla prezydenta USA spadł do zaledwie 33 procent, co oznacza spadek o dwa punkty procentowe w stosunku do początku miesiąca . Taki wynik wyrównuje najgorszy rezultat z czasów jego pierwszej kadencji, odnotowany w grudniu 2017 roku .
Co ciekawe, aż 64 procent respondentów wyraźnie deklaruje brak poparcia dla obecnej polityki Białego Domu . Spadek popularności nie wziął się jednak znikąd. Analitycy polityczni nie mają wątpliwości, że głównym paliwem dla tego sondażowego kryzysu jest zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w ostry konflikt na Bliskim Wschodzie.
Cena wojny z Iranem i drożejąca benzyna
Wspólne operacje zbrojne USA i Izraela wymierzone w Iran wywołały potężne turbulencje na rynkach surowcowych. Blokada i działania zbrojne w rejonie Zatoki Perskiej sparaliżowały około jedną piątą globalnego handlu ropą naftową . Efekt? Gwałtowny skok cen paliw na stacjach benzynowych, który bezpośrednio uderza w portfele zwykłych Amerykanów .
Taka rzeczywistość boleśnie kłóci się z obietnicami składanymi w trakcie kampanii wyborczej. Donald Trump szedł po władzę, obiecując zdecydowaną walkę z inflacją oraz unikanie długotrwałych, wyniszczających konfliktów zbrojnych za granicą . Tymczasem optymistyczne zapowiedzi Białego Domu o „kilkutygodniowej operacji” spotykają się ze ścianą sceptycyzmu społecznego.
- 80 procent Amerykanów uważa, że amerykańskie zaangażowanie w Iranie potrwa znacznie dłużej, niż zapowiadają władze .
- Jedjedynie 16 procent badanych wierzy w szybki i pomyślny koniec konfliktu w ciągu kilku najbliższych tygodni .
- Sceptycyzm ten podzielają zarówno wyborcy Demokratów (87%), jak i spora część elektoratu republikańskiego (71%) .
Komentarz autorski: Gospodarka wystawia rachunek
Trudno się dziwić, że amerykański wyborca patrzy na mapę i portfel z rosnącym niepokojem. Kiedy w grę wchodzą rachunki za benzynę przewyższające domowe budżety, retoryka wielkiej polityki zagranicznej szybko traci swój urok. Trump, mistrz medialnego spektaklu, tym razem zderzył się z murem prostej ekonomii: lodówka i bak samochodu potrafią zweryfikować każde sondażowe poparcie szybciej niż jakikolwiek sztab wyborczy. Jeśli Biały Dom szybko nie znajdzie sposobu na uspokojenie rynków i cen paliw, ten „czarny poniedziałek” może okazać się dopiero zapowiedzią znacznie większej burzy politycznej.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE