Chwile grozy na Podhalu
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło 12 września 2026 roku podczas VII Zlotu Zabytkowych Szybowców, organizowanego na malowniczej górze Litwinka w Czarnej Górze koło Białki Tatrzańskiej. Niewielki samolot, wykonujący manewr w rejonie imprezy, nagle znalazł się w opałach.
Maszyna podchodziła do lądowania, gdy w rejonie zlotu pojawił się nagły, silny podmuch wiatru. Poryw dosłownie zniósł statek powietrzny z toru lotu, spychając go wprost na zaparkowane w pobliżu pojazdy. Samolot otarł się o stojące samochody, wywołując natychmiastowy spory niepokój u zgromadzonych na miejscu uczestników i obserwatorów.
Brawurowa reakcja pilota
W takich sytuacjach o katastrofę nietrudno. Na szczęście, dzięki opanowaniu i szybkim rękom osoby siedzącej za sterami, cała sytuacja nie skończyła się tragicznie. Pilot zdołał skorygować lot i bezpiecznie wylądował.
Jak szybko potwierdziły służby oraz reporterzy rozgłośni radiowych, w wyniku incydentu nikt nie odniósł żadnych obrażeń. Pojazdy mogły ucierpieć materialnie, ale najważniejsze, że ludzkie życie i zdrowie nie zostało zagrożone.
Tradycja w cieniu niebezpieczeństwa
Góra Litwinka w powiecie tatrzańskim to wyjątkowe miejsce na lotniczej mapie Polski. Trwająca tam impreza nawiązuje bezpośrednio do historycznych tradycji i pierwszych w kraju zawodów ślizgowców z 1923 roku.
Wydarzenie gromadzi unikalne maszyny. Część szybowców startuje tam w starodawny sposób — przy użyciu lin gumowych — a inne holowane są przez klasyczne samoloty, takie jak legendarna **PZL-104 Wilga**. Bliskość natury, trudne warunki terenowe i przeloty nad rzeką Białką czy ścianami lasu wymagają od pilotów nie lada fachu, jednak dzisiejszy incydent przypomniał, jak potężnym i nieprzewidywalnym żywiołem potrafi być wiatr w górach.
Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE