Eskalacja napięć na linii Moskwa–Berlin
W niedzielę, 6 września 2026 roku, minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow wywołał międzynarodową burzę swoimi wypowiedziami dla rosyjskich mediów. Szef rosyjskiej dyplomacji skomentował oficjalne oskarżenia Berlina dotyczące udziału Moskwy w sierpniowej próbie sabotażu na lotnisku Lipsk/Halle. Zdaniem Ławrowa obarczanie Kremla odpowiedzialnością za ten incydent to „w gruncie rzeczy początek prawdziwej wojny”.
Spór eskaluje w błyskawicznym tempie. Jeszcze na początku września niemieckie władze oficjalnie wskazały Rosję jako sprawcę nieudanego ataku z użyciem dronów wypełnionych materiałami wybuchowymi, do którego doszło w nocy z 4 na 5 sierpnia.
Co wydarzyło się w Lipsku?
Kulisy sierpniowego zdarzenia na lotnisku budzą coraz większy niepokój zachodnich służb. Jak wykazało śledztwo, próba ataku na tamtejszy węzeł transportowy – kluczowy m.in. dla zachodnich dostaw wojskowych dla Ukrainy – była precyzyjnie zaplanowana:
- W nocy z **4 na 5 sierpnia** jeden z dronów wyposażonych w ładunek wybuchowy (semtex) spadł w pobliżu ukraińskich samolotów transportowych typu Antonow.
- Przed uderzeniem w cel maszyna zahaczyła o samolot transportowy, co zmusiło załogę do lądowania awaryjnego w Hanowerze.
- Niemieccy śledczy odnaleźli łącznie ślady i szczątki nawet **trzech dronów**, w tym jeden egzemplarz ukryty na polu w pobliżu lotniska.
Niemiecki minister spraw wewnętrznych **Alexander Dobrindt** wprost określił zdarzenie elementem działań w ramach wojny hybrydowej. W odpowiedzi na prowokację Berlin zdecydował o **zamknięciu konsulatu generalnego Rosji w Bonn** oraz likwidacji ośrodka kulturalnego **Rosyjski Dom w Berlinie**.
Historyczne analogie i ostre słowa Ławrowa
Siergiej Ławrow nie ograniczył się jedynie do zaprzeczenia doniesieniom wywiadowczym. W wywiadzie mocno uderzył w kanclerza Niemiec **Friedricha Merza**, krytykując jego plany odbudowy militarnej potęgi Niemiec w Europie.
– Wszystkie te twierdzenia Merza o tym, że Niemcy będą znów czołową potęgą militarną Europy, są realizowane w praktyce. W gruncie rzeczy wypowiada on nam wojnę – stwierdził szef MSZ Rosji.
Rosyjski minister posunął się również do historycznych porównań, przypominając, że przed wybuchem II wojny światowej władze w Berlinie również decydowały się na zamykanie misji dyplomatycznych. Kreml konsekwentnie odrzuca wszelkie dowody przedstawiane przez zachodnich partnerów, nazywając je sfabrykowanymi.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE