Biały Dom w starciu z Rezerwą Federalną. Donald Trump żąda cięcia stóp i grozi globalnym handlem

Strona głównaPolityka

Biały Dom w starciu z Rezerwą Federalną. Donald Trump żąda cięcia stóp i grozi globalnym handlem

Donald Trump przerywa milczenie. Wyjawił cel tajemniczej wizyty szefa CIA w Moskwie
Wojna handlowa wchodzi do sieci. Google zmienia Jezioro Ontario na „Lake America”
Kanada odpowiada cłami na decyzję USA. Mark Carney mówi wprost o „stanie wojny” handlowej

Gorący piątek na amerykańskim rynku pracy

To nie był zwykły raport. Opublikowane dane z amerykańskiego rynku pracy za sierpień dosłownie zmiażdżyły wcześniejsze prognozy analityków. Gospodarka USA wzrosła o 162 000 nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym, podczas gdy rynkowi eksperci spodziewali się zaledwie skromnego wyniku w okolicach 55 000. Stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 4,1%.

Zamiast fali euforii, na Wall Street wybuchło jednak spore nerwowe zamieszanie. Zbyt silna gospodarka to w podręcznikach ekonomii sygnał ostrzegawczy przed przegrzaniem i uporczywą inflacją. W efektu inwestorzy gwałtownie zweryfikowali swoje plany, windując szanse na podwyżkę stóp procentowych przez Rezerwę Federalną już podczas najbliższego posiedzenia.

Bezkompromisowy nacisk z Waszyngtonu

Reakcja Donalda Trumpa na dobre wiadomości z gospodarki była, delikatnie mówiąc, nietypowa. Zamiast chwalić kondycję rynku, prezydent USA odpalił cyfrową salwę w mediach społecznościowych, żądając od banku centralnego natychmiastowego obniżenia kosztów kredytu.

W ostrym wpisie na platformie Truth Social Trump postawił sprawę na ostrzu noża:

„Obniżcie stopy procentowe, bo USA są znacznie silniejszym dłużnikiem niż jeszcze niedawno! Silny kraj oznacza niższe stopy… Obniżcie stopy albo zatrzymam handel z krajami, z którymi mamy deficyt!”

>

Prezydent zaggroził radykalnym krokiem handlowym, uznając go za skuteczniejszą alternatywę dla tradycyjnych ceł. Taka retoryka stawia pod ścianą szefa Fedu, Kevina Warsha, który od początku swojej kadencji stara się prowadzić jastrzębią politykę skupioną na walce z inflacją.

Wall Street w obliczu politycznego tornada

Rynki finansowe nie lubią tak gwałtownych zwrotów akcji. Piątkowa sesja na nowojorskich giełdach upłynęła pod znakiem ostrożności i defensywy inwestorów. Perspektywa otwartego konfliktu na linii Biały Dom–Fed, połączona z groźbą paraliżu łańcuchów dostaw z państwami, z którymi USA generują deficyt, sprawia, że kapitał szuka bezpiecznych przystani.

Pytanie brzmi, czy nowa władza w Rezerwze Federalnej ugnie się pod presją polityków, czy też zaryzykuje gniew prezydenta w imię stabilności pieniądza. Najbliższe tygodnie na parkietach zapowiadają się niezwykle burzliwie.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: