Dyplomacja w cieniu Kremla
Wizyta szefa CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie wywołała lawinę spekulacji na całym świecie. Amerykański urzędnik spotkał się za zamkniętymi drzwiami z szefem rosyjskiej FSB Aleksandrem Bortnikowem. Choć szczegóły rozmów pozostają utajnione, głos w sprawie zabrał szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow. Jego słowa – jak zwykle w takich momentach – pełne były specyficznej retoryki.
Rosyjski minister spraw zagranicznych stwierdził krótko, że Rosja jest przyzwyczajona do załatwiania spraw „po męsku” i „honorowo”. Jednocześnie zbagatelizował całe wydarzenie, przekonując, że współpraca i kontakty między służbami specjalnymi wielkich mocarstw to absolutna normalność, która nie wymaga rozgłosu. – Nie ma nic niezwykłego w tym, że działamy w milczeniu – skwitował Ławrow.
Misja ostatniej szansy czy rutyna wywiadu?
Kulisy nagłego pojawienia się szefa amerykańskiego wywiadu w rosyjskiej stolicy rozgrzewają zachodnie redakcje. Według doniesień m.in. „The New York Times”, wizyta mogła wiązać się z próbą przekazania Kremlowi trzeźwej oceny sytuacji na froncie oraz próbą przerwania dyplomatycznego impasu wokół wojny w Ukrainie. Z kolei inne źródła wskazywały na ostrzeżenie przed dalszą eskalacją napięć.
Eksperci od służb specjalnych zwracają uwagę, że wybór konkretnej osoby – szefa CIA – nigdy nie jest dziełem przypadku. To czytelny sygnał wysłany językiem tzw. dyplomacji szpiegowskiej. Tego typu spotkania przywołują mroczne skojarzenia z listopada 2021 roku, kiedy to tuż przed wybuchem pełnoskalowej wojny w Moskwie pojawiali się wysłannicy Zachodu.
Reakcja Kijowa i wielka niepewność
O całej serii spotkań w Moskwie – w tym równoległej wizycie wysłannika Watykanu – szybko poinformowano władze w Kijowie. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że strona amerykańska podzieliła się szczegółami rozmów, doceniając pragmatyczne podejście Waszyngtonu do presji wywieranej na agresora.
Tymczasem Kreml twardo trzyma się narracji o własnych postępach na froncie, a publiczne wypowiedzi Ławrowa mają na celu pokazanie siły i obojętności wobec zachodnich nacisków. Za fasadą chłodnych kalkulacji kryje się jednak nerwowa gra nerwów, w której każdy ruch wywiadowczy może zadecydować o dalszym losie regionalnego bezpieczeństwa.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE