Wielkie ruchy w samorządach przed Nowym Rokiem
Nadchodzący rok przyniesie spore zmiany w portfelach właścicieli domów, mieszkań oraz przedsiębiorców. Od 1 stycznia 2027 roku w wielu polskich miastach i gminach zaczną obowiązywać wyższe rachunki z tytułu podatku od nieruchomości. Choć ostateczny głos należy do lokalnych radnych, pierwsze ośrodki zdążyły już podjąć wiążące uchwały.
Warto przypomnieć, że maksymalne limity stawek na kolejny rok zostały oficjalnie ogłoszone w lipcu przez Ministerstwo Finansów i Gospodarki. Wynikają one bezpośrednio z tegorocznej waloryzacji – wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w pierwszym półroczu wyniósł 2,7 proc. Gminy nie muszą sięgać po absolutne maksimum, jednak część z nich bez wahania decyduje się na taki krok, tłumacząc to dziurami budżetowymi i rosnącymi kosztami utrzymania miejskiej infrastruktury.
Gdzie zapłacimy najwięcej?
Z analizy uchwał podejmowanych w miastach wojewódzkich i powiatowych wynika, że prym w podwyżkach wiodą konkretne regiony. Wyższe daniny zostały już przesądzone m.in. w Szczecinie oraz Łodzi. W obu tych miastach radni zdecydowali o wprowadzeniu maksymalnych stawek na poziomie 1,29 zł za metr kwadratowy powierzchni mieszkalnej oraz 36,49 zł za metr kwadratowy w przypadku lokali użytkowych związanych z prowadzeniem biznesu.
Podobnie postąpiły mniejsze ośrodki powiatowe. Maksymalne obciążenia zaakceptowano już w:
- Kołobrzegu,
- Rawiczu,
- Gubinie,
- Kościerzynie,
- Gorlicach.
Równolegle prace nad niemal bliźniaczymi projektami trwają w kolejnych dużych miastach. W gronie tym znajdują się m.in. Lublin, Bielsko-Biała, Tarnów, Ruda Śląska oraz Wodzisław Śląski. Lokalne samorządy argumentują, że miliony zysku z podatków są niezbędne na bieżące utrzymanie dróg, oświetlenia czy placówek oświatowych.
Odczują to głównie firmy i właściciele większych lokali
Dla zwykłego Kowalskiego posiadającego kilkudziesięciometrowe mieszkanie różnica w skali roku może wydawać się symboliczna – często to kwestia zaledwie kilku lub kilkunastu złotych więcej. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda jednak w sektorze przedsiębiorstw. Lokale użytkowe o większych metrazach generują koszty sięgające już setek, a nawet tysięcy dodatkowych złotych rocznie, co bezpośrednio uderza w prowadzących działalność gospodarczą.
Nie wszędzie jednak panuje pełna zgoda na podwyżki. W niektórych miastach, takich jak Radomsko czy Dziwnów, radniowskie wnioski o podniesienie opłat zostały skutecznie odrzucone. Cześć samorządów – w tym Rzeszów czy Opole – na ten moment powstrzymuje się przed sięganiem po absolutne ministerialne limity, choć stawki wciąż pozostają na wysokim poziomie. Czasu na ostateczne decyzje ubywa, a kolejne lokalne sesje rady miast przyniosą rozstrzygnięcia dla pozostałych mieszkańców kraju.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE