Alarmujący głos z wnętrza Trybunału
W polskim wymiarze sprawiedliwości wrze. W opublikowanym w połowie września 2026 roku ostrym oświadczeniu siedmioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego wyraziło „ogromne zaniepokojenie” kierunkiem, w jakim zmierza ta kluczowa instytucja. Chodzi o nabierający tempa kryzys wokół przyszłorocznych finansów urzędu.
Pod dokumentem podpisała się większość nowych sędziów wybranych w tej kadencji przez Sejm: Magdalena Bentkowska, Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska, Krystian Markiewicz, Sławomir Patyra, Dariusz Szostek oraz Maciej Taborowski. Ich zdaniem brak uchwalonego planu wydatków na 2027 rok grozi całkowitym zablokowaniem prac Trybunału.
Spór o budżet rzędu blisko 78 milionów złotych
Główna oś konfliktu tkwi w procedurze tworzenia planu finansowego. Zgodnie z przepisami, projekt dochodów i wydatków TK musi zostać przyjęty w drodze uchwały przez Zgromadzenie Ogólne sędziów. Dopiero taki dokument minister finansów może formalnie włączyć do projektu budżetu państwa. Tymczasem w zaprezentowanym przez rząd projekcie budżetu na 2027 rok pieniądze dla Trybunału po prostu pominięto.
Resort finansów tłumaczy, że nie otrzymał dokumentu spełniającego wymogi prawne. Z kolei prezes TK Bogdan Święczkowski próbował ratować sytuację, wysyłając projekt bezpośrednio do Ministerstwa Finansów, a następnie do Rady Dialogu Społecznego — pomijając wymagany wymóg wcześniejszego przegłosowania go na zgromadzeniu. Święczkowski domaga się dla instytucji ponad 78 milionów złotych, z czego miałyby być pokryte m.in. uposażenia dla aż 38 sędziów w stanie spoczynku oraz pensje pracowników biurowych.
Kto ponosi winę za brak pieniędzy?
Prezes Święczkowski winą za impas obarcza część sędziów, wskazując na celową obstrukcję i brak kworum podczas czerwcowych i lipcowych posiedzeń. Poszło o spór wokół statusu sędziów, od których prezydent nie odebrał ślubowania w oczekiwanej formie.
Nowi sędziowie odbijają piłeczkę. W swoim piśmie z 1 września oraz najnowszym oświadczeniu z 14 września 2026 roku twardo stoją na stanowisku, że to zaniechanie prezesa TK i odmówienie zwołania zgromadzenia w pełnym składzie napędza kryzys. Bez zdecydowanego ruchu i kompromisu na linii prezes–sędziowie, instytucja może wejść w kolejny rok bez grosza przy duszy.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE