Miliony na odwołanie prezydenta Krakowa. Wiadomo, kto faktycznie sfinansował kampanie przeciwko Miszalskiemu

Strona głównaPolityka

Miliony na odwołanie prezydenta Krakowa. Wiadomo, kto faktycznie sfinansował kampanie przeciwko Miszalskiemu

Wielka migracja sztabek. Holandia ewakuuje tonę za toną swojego złota z Ameryki Północnej
Bank Pekao nie zwalnia tempa. Hitowa stawka 5,70% na oszczędnościach zostaje na dłużej
Bruksela traci cierpliwość do Kijowa. Komisja Europejska upomina Ukrainę za zablokowane reformy

Krakowskie referendum pod lupą Krajowego Biura Wyborczego

Kilka miesięcy po majowym referendum w Krakowie, w wyniku którego stanowisko utracił prezydent Aleksander Miszalski, Krajowe Biuro Wyborcze opublikowało oficjalne sprawozdanie finansowe. Dokument ujawnia nie tylko dokładną skalę wydatków poniesionych przez inicjatorów akcji, ale przede wszystkim wskazuje, kto realnie stał za opłaceniem całej machiny politycznej. Okazuje się, że koszty kampanii zamknęły się w gigantycznej kwocie, a na liście darczyńców dominował jeden, niezwykle wyraźny akcent.

Blisko 2 miliony złotych na kampanię. Kto zapłacił najwięcej?

Z oficjalnego rozliczenia wynika, że organizatorze zgromadzili na cele referendalne dokładnie 1 976 276,06 zł. Choć formalnie pod wnioskami podpisali się społecznicy i lokalni aktywistów, za finansowym zapleczem stał podmiot powiązany z jedną z czołowych postaci krakowskiej sceny politycznej.

Największym, wręcz monopolistycznym wsparciem wykazało się stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców, którego liderem jest miejski radny Łukasz Gibała. Organizacja ta przekazała na rzecz kampanii kwotę 1 895 164,49 zł. Oznacza to, że aż 95 proc. wszystkich środków pochodziło z jednego źródła. Dla porównania, pozostali darczyńcy – w tym inicjator referendum Wojciech Jakubowski, który dorzucił symboliczne 1000 zł – odegrali w tej zbiórce marginalną rolę. Co ciekawe, sam Gibała oficjalnie nie figurował w gronie głównych organizatorów plebiscytu, a zapytany o koszty wcześniej wspominał jedynie o „wsparciu w granicach rozsądku”.

Na co poszły pieniądze? Reklama i zbieranie podpisów

Tak ogromny budżet musiał zostać odpowiednio zagospodarowany. Ze sprawozdania finansowego wynika, jak rozłożyły się koszty operacyjne:

  • 1 179 544,01 zł – tyle wydano na materiały i szeroko pojęte działania promocyjne (plakaty, billboardy, ulotki).
  • 464 964,15 zł (w przybliżeniu prawie 465 tys. zł) – przeznaczono na wynagrodzenia dla osób zaangażowanych w masową zbiórkę podpisów pod wnioskiem.
  • Ponad 150 tys. zł – kosztowały opłaty za emisję reklam w tradycyjnych środkach masowego przekazu (prasa, radio, telewizja).
  • Ponad 137 tys. zł – wydano na promocję i kampanię w internecie.

Intensywna kampania, napędzana milionowymi środkami, doprowadziła do majowego rozstrzygnięcia, w którym mieszkańcy stolicy Małopolski zdecydowali o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego. Równolegle odbywało się głosowanie nad rozwiązaniem Rady Miasta, jednak ze względu na zbyt niską frekwencję tamten plebiscyt uznano za nieważny. Miastem do czasu przedterminowych wyborów zarządza wyznaczony przez rząd komisarz Stanisław Kracik.

Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0