Dlaczego na Antarktydzie nagle przybyło lodu? Odkrycie naukowców z „Nature”

Strona głównaNauka

Dlaczego na Antarktydzie nagle przybyło lodu? Odkrycie naukowców z „Nature”

Gwałtowne nawałnice na południu Polski. Zalane ulice, gradobicia i dziesiątki zniszczonych dachów
Tysiące interwencji po nawałnicach. WOT w gotowości, a w stolicy nerwowo
Gwałtowne ulewy i zjawisko training storms uderzą w Polskę. IMGW bije na alarm

Zaskakujący zwrot akcji na lodowym kontynencie

Przez ostatnie dwie dekady satelity krążące wokół Ziemi przekazywały niemal wyłącznie złe wieści. Lądolód Antarktydy topniał w oczach, zasilając globalne oceany i podnosząc poziom mórz średnio o około 140,5 miliarda ton rocznie. Jednak w okresie od lipca 2021 do kwietnia 2023 roku w tym bezwzględnym trendzie doszło do bezprecedensowego wstrząsu. Z danych grawimetrycznych wynika, że w tym krótkim okienku czasowym antarktyczna pokrywa lodowa powiększyła się o około 695 miliardów ton. To największy taki przyrost od początku prowadzenia pomiarów satelitarnych w 2003 roku.

Czyżby klimatolodigi mylili się co do tempa globalnego ocieplenia? Międzynarodowy zespół naukowców opublikował na łamach prestiżowego magazynu „Nature” szczegółowe wyjaśnienie tego fenomenu. Okazuje się, że za ten nagły „zastrzyk” białego puchu odpowiada mechanizm ukryty tysiące kilometrów dalej – w tropikach.

Oceaniczna telekoneksja i tropikalna maszynka do śniegu

Głównym motorem napędowym tego zjawiska było wieloletnie ocieplenie w rejonie tzw. tropikalnego basenu ciepłego (ang. tropical warm pool), rozciągającego się między zachodnim Pacyfikiem a wschodnim Oceanem Indyjskim. W latach 2021–2023 wody w tym regionie stały się na tyle ciepłe, że wywołały gigantyczne fale atmosferyczne.

Te potężne zaburzenia powędrowały na sam koniec świata, drastycznie zmieniając lokalne wzorce wiatrów. Zamiast dotychczasowych układów, zaczęły one pompować wilgotne powietrze z umiarkowanych szerokości geograficznych Oceanu Indyjskiego prosto w głąb wschodniej Antarktydy. Efekt? Intensywne i niezwykle uparte opady śniegu, które z nawiązką pokryły obszary Ziemi Królowej Marii oraz Ziemi Wilkesa. To właśnie tam skoncentrowało się aż 68% całego nadwyżkowego lodu.

Tylko chwilowy oddech planety

Badacze studzą jednak optymizm sceptyków klimatycznych, którzy chcieliby widzieć w tym dowód na zatrzymanie globalnego ocieplenia. Zjawisko to ma charakter czysto naturalny i cykliczny – podobne epizody ocieplenia w tropikach powtarzają się w symulacjach historycznych mniej więcej raz na dekadę.

  • Długoterminowy trend: Antarktyda w ogólnym rozrachunku nadal traci masę, a Zachodnia Antarktyda oraz kluczowe lodowce szelfowe topnieją w alarmującym tempie.
  • Skala zjawiska: Mimo zyskania prawie 700 mld ton lodu w dwa lata, nie jest to w stanie zrównoważyć wieloletnich, gigantycznych ubytków notowanych od 2003 roku.
  • Naturalna fluktuacja: Analizy pokazują, że działalność człowieka odpowiada zaledwie za ułamek procenta tej konkretnej anomalii opadowej – główne skrzypce gra tu czysta, kapryśna dynamika oceaniczna.

Warto pamiętać, że chociaż natura zafundowała nam chwilową przerwę w topnieniu, modelarze klimatyczni muszą teraz pilnie uwzględnić te skomplikowane powiązania między tropikami a biegunami w swoich prognozach poziomu mórz. Bez tego nasze wyobrażenia o przyszłości stref nadmorskich pozostaną dziurawe jak szwajcarski ser.

Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: