Nowe ostrzeżenia naukowców: Europa w ogniu
Z najnowszych, opublikowanych w sierpniu 2026 roku na łamach prestiżowego pisma „Global Change Biology” badań wynika mrożąca krew w żyłach prognoza. Z powodu postępujących zmian klimatycznych obszar dotknięty pożarami lasów w Europie może się w przyszłości niemal potroić. Za analizą stoi Poczdamski Instytut Badań nad Wpływem Klimatu (PIK) oraz Towarzystwo Badań Przyrody Senckenberga. Coraz gorętsze, przesuszone i wietrzne dni stają się nową, brutalną normalnością.
Eksperci nie pozostawiają złudzeń. Nawet jeśli ludzkość drastycznie ograniczy emisję gazów cieplarnianych, skutki i tak nas dosięgną. Problem nie dotyczy już wyłącznie południowych Włoch, Grecji czy Hiszpanii – ogień coraz śmielej wkracza w regiony, które dotychczas uchodziły za bezpieczne.
Dwa scenariusze, oba pełne dymu
Naukowcy wzięli pod lupę dwa modele klimatyczne, porównując prognozowaną średnią roczną dla lat 2070–2100 z okresem odniesienia 2000–2030:
- Scenariusz niskiej emisji (SSP1-2.6): Przy globalnym ociepleniu ograniczonym do około 1,8°C, roczna powierzchnia spalin wzrośnie o około 39 proc.
- Scenariusz wysokiej emisji (SSP3-7.0): Jeśli temperatura Ziemi wzrośnie o około 3,6°C, odsetek spalonego terenu skoczy szokująco o 192 proc.
Maike Billing, główny autor badania z PIK, podkreśla, że nawet przy relatywnie niskim ociepleniu wzrost obszarów objętych ogniem jest praktycznie nieunikniony. Jednak przepaść między dwoma scenariuszami pokazuje, że walka o każdą dziesiątką stopnia Celsjusza ma sens.
Tegoroczny bilans i granice ludzkich możliwości
Statystyki już teraz przerażają. Z danych Europejskiego Systemu Informacji o Pożarach Lasów wynika, że do połowy sierpnia 2026 roku w samym tylko obszarze Unii Europejskiej z dymem poszło około 550 tys. hektarów. To zatrważające – mówimy o wyniku około 2,5 raza większym niż średnia z ostatnich 20 lat dla analogicznego okresu. Płoną lasy Francji, Hiszpanii, a także państwa Europy Środkowej.
Czy straż pożarna i nowoczesny sprzęt nas uratują? Badacze wskazują, że inwestycje w zapobieganie, wczesne wykrywanie oraz logistykę gaśniczą mogą zredukować skutki katastrofy nawet o ponad 70–90 proc. w zależności od scenariusza. Kirsten Thonicke z PIK ostrzega jednak wprost: W pewnym momencie nawet najlepiej wyposażone służby osiągną ścianę, gdy żywioł przekroczy krytyczną masę. Klimatu nie da się uratować samym lać wodę z samolotów – kluczem pozostaje drastyczne cięcie emisji u źródła.
Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE