Wizyta drogówki w województwie świętokrzyskim
Znany dziennikarz i szef Kanału Zero, Krzysztof Stanowski, przekonał się na własnej skórze, że polska policja nie patrzy w dowody osobiste ani zasięgi w internecie, gdy w grę wchodzi ciężka stopa na gazie. Jak jako pierwsze poinformowało Radio ZET, twórca internetowy został zatrzymany przez patrol drogówki w miejscowości Odrowąż w województwie świętokrzyskim.
Powód? Wyjątkowo bolesny dla portfela i codziennej logistyki. Stanowski jechał w terenie zabudowanym z prędkością aż 110 km/h. W miejscu, gdzie obowiązuje sztywne ograniczenie do 50 km/h, przekroczył dozwoloną prędkość aż o 60 kilometrów na godzinę.
Mandat, punkty i twarde lądowanie
Konsekwencje były natychmiastowe, zgodnie z obowiązującymi od dłuższego czasu zaostrzonymi przepisami ruchu drogowego:
- Utrata prawa jazdy na okres 3 miesięcy.
- Mandat finansowy w wysokości 3 tysięcy złotych.
- Aż 13 punktów karnych dopisanych do konta kierowcy.
Jak Stanowski skomentował wpadkę?
Znany z ciętego języka dziennikarz nie uciekał od odpowiedzialności i szybko odniósł się do sprawy we wpisie w serwisie X (dawniej Twitter). Jego relacja z policyjnej kontroli brzmi nad wyraz barwnie:
„Tak, to prawda. Jak dzisiaj jechałem za autokarem do Wąchocka, to minąłem jakąś małą miejscowość i przyspieszyłem. Jakieś 10 metrów przed znakiem „koniec terenu zabudowanego” mnie capnęli i było 110” — zrelacjonował ze specyficznym dystansem.
Stanowski przytoczył też krótką wymianę zdań z funkcjonariuszem, która idealnie podsumowuje polskie realia kontrolowania prędkości na trasach przelotowych: „Jak to powiedział policjant: »tam gdzie piękna droga, żeby depnąć, tam jesteśmy my«”.
Na koniec założyciel Kanału Zero obrócił całą sytuację w żart, deklarując zmianę środków transportu na najbliższy kwartał: „No i spoko, następne trzy miesiące na rowerze w pogodę i z prywatnym kierowcą w niepogodę”.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE