Dyplomatyczny bojkot w Atlancie
Tradycyjne „family photo”, czyli pamiątkowa fotografia uczestników międzynarodowych szczytów, stało się w ostatnich latach areną ostrych podziałów politycznych. Podczas dwudniowego spotkania ministrów spraw zagranicznych państw G20 w Atlancie, które rozpoczęło się w piątek, 30 października 2026 roku, zrezygnowano ze wspólnego zdjęcia. Powód? Obecność szefa rosyjskiej dyplomacji, **Siergieja Ławrowa**, objętego zachodnimi sankcjami od 2022 roku.
Gospodarzem wydarzenia jest sekretarz stanu USA Marco Rubio. Choć oficjalna agendzie spotkania dominuje gospodarka — w tym kwestie wolności żeglugi, bezpieczeństwa energetycznego oraz żywnościowego — cień na obrady rzuca trwająca wojna w Ukrainie.
Sikorski: „Nie jestem jedynym, który nie chce fotki”
Wśród polityków, którzy stanowczo sprzeciwili się wspólnemu pozowaniu z przedstawicielem Kremla, znalazł się polski minister spraw zagranicznych, **Radosław Sikorski**. Szef polskiej dyplomacji wprost przyznał przed rozpoczęciem obrad, że unikanie rosyjskiego ministra to szersza inicjatywa.
– **Nie jestem jedynym, który nie chciał mieć fotki z Ławrowem.** Myślę, że to słuszna decyzja gospodarzy – skomentował Sikorski w rozmowie z mediami, dodając, że organizatorzy ugięli się pod oporem części delegacji, by uniknąć skandalu dyplomatycznego.
Kulisy przylotu Rosjan również nie należały do standardowych. Rosyjska delegacja, omijając przestrzeń powietrzną państw uznawanych przez Moskwę za „nieprzyjazne”, spędziła w podróży do Stanów Zjednoczonych niemal dobę. Na miejscu czekał jednak chłodny odbiór i wyraźny bojkot ze strony państw zachodnich.
Bezpośredni komunikat do Kremla
Radosław Sikorski nie ograniczył się jedynie do bojkotu fotograficznego. Wykorzystał obecność na szczycie, by wystosować bezkompromisowy przekaz pod adresem Moskwy, powtarzając słowa, które wcześniej wygłosił na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ.
– **Siergiej, powiedz szefowi, że już wystarczy. Dosyć pięciu lat tej krwawej wojny** – podkreślił szef MSZ, przypominając o tragicznym żniwie rosyjskiej agresji, w tym niedawnym uderzeniu w dworzec w ukraińskim Dnipro, które pochłonęło niewinne ofiary.
Występując w Atlancie, Polska stara się pozycjonować jako kluczowy głos regionu Europy Środkowej, Wschodniej i Skandynawii, akcentując m.in. kwestie bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej na Bałtyku oraz zablokowanego eksportu ukraińskiego zboża, które nie trafia m.in. do Afryki.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE