To był moment, w którym hala w Częstochowie na chwilę zamarła, a potem eksplodowała radością. Wilfredo Leon po raz kolejny udowodnił, że prawa fizyki w polu serwisowym dla niego po prostu nie istnieją. Podczas starcia o AL-KO Superpuchar Polski jego ręka znów zatańczyła z piłką w tańcu pełnym destrukcji.
W starciu przeciwko Aluron CMC Warcie Zawiercie ekipa Bogdanka LUK Lublin nie pozostawiła rywalom złudzeń, wygrywając gładko 3:0. Prawdziwą ozdobą meczu była jednak atomowa zagrywka Leona w trzecim secie. Tablica wyników pokazała oszałamiającą prędkość – 132 km/h!
Atomowa miotła i trofeum Red Bull Super Asa
Przyjęcie tak uderzonej piłki graniczy z cudem. Przekonał się o tym między innymi Tomasz Fornal, który bezskutecznie próbował opanować futbolówkę lecącą z prędkością pędzącego auta. Nic dziwnego, że to właśnie do Leona trafiło specjalne trofeum Red Bull Super Asa dla zawodnika posyłającego najszybsze bomby zza linii 9. metra.
Sam zawodnik podszedł do całego wydarzenia z uśmiechem, choć w swoim stylu zaznaczył, że praca nad siłą trvá nieprzerwanie. W rozmowach z dziennikarzami potrafił zaskoczyć przewrotnym porównaniem, żartując, że zdobywanie kolejnych trofeów i śrubowanie rekordów ma dla niego wyjątkowy ciężar gatunkowy.
Dominacja Lublina w Superpucharze
Dla klubu z Lublina to kolejne wielkie powody do dumy. Zespół prowadzony przez Stephane’a Antigę obronił cenne trofeum wywalczone rok wcześniej. Mimo natłoku spotkań po wyczerpującym sezonie reprezentacyjnym, liderzy wicemistrzów Europy pokazali klasę. Choć MVP spotkania zasłużenie zgarnął rozgrywający Marcin Komenda, to serwisy Leona na stałe zapisały się w pamięci ponad siedmiu tysięcy kibiców zgromadzonych na trybunach.
- Data meczu: październik 2026 roku
- Wynik spotkania: 3:0 (34:32, 25:20, 25:18)
- Prędkość rekordu Leona: 132 km/h
Czy ktoś w obecnym sezonie PlusLiga pobije ten wyczyn? Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne – mecze z udziałem Leona ogląda się dziś z wypiekami na twarzy, bo każda jego zagrywka może zwiastować siatkarski grom z jasnego nieba.

KOMENTARZE