Wielkie trzęsienie ziemi w Sofii
Nikt na to nie stawiał. Kiedy w niedzielny popołudnie, **20 września 2026 roku**, reprezentacja Ukrainy wychodziła na parkiet w Sofii, fachowcy widzieli w niej wyraźnego faworyta. Podopieczni słynnego trenera Raula Lozano mieli za sobą udane przetarcie w Lidze Narodów i pewne aspiracje, by namieszać w fazie pucharowej mistrzostw Europy siatkarzy. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. **Rumunia**, skazywana przez bukmacherów na pożarcie, zagrała mecz życia i rozbiła wyżej notowanych rywali aż **3:0**.
Różnica w światowym rankingu FIVB była uderzająca – Ukraina zajmowała **10. miejsce**, podczas gdy Rumuni błąkali się na **25. pozycji**. Na boisku statystyki schodziły jednak na dalszy plan. Od pierwszej piłki oglądaliśmy totalną dominację underdogów, którzy grali z niesamowitą swobodą i bezczelnością w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Nerwy, zwroty akcji i ten szalony trzeci set
Spotkanie wcale nie było jednostronnym spacerkiem, o czym najlepiej świadczy dramatyczna trzecia odsłona. Pierwsze dwa starcia padły łupem Rumunów (**25:22** oraz **25:21**), którzy cierpliwie budowali przewagę i bezlitośnie wykorzystywali nerwowe ruchy w szeregach przeciwnika. Ukraińcy byli pod ścianą.
Trzeci set to prawdziwy rollercoaster nerwów, który zakończył się wynikiem **30:28** dla Rumunii. Ukraińcy prowadzili już różnicą czterech punktów (13:9), wydawało się, że przedłużą emocje w meczu. Wtedy jednak sygnał do odrabiania strat dał kapitalnie dysponowany **Cristian-Daniel Chitigoi**, a swoje trzy grosze dołożył lider ofensywy **Alexandru Rata** (autor 16 punktów). Gry na przewagi nerwy nie wytrzymali siatkarze trenera Lozano, a cały pojaw trwał zaledwie 96 minut.
Historyczny awans i trzęsienie w turniejowej drabince
Dla rumuńskiej siatkówki to chwała, jakiej nie widziano od dekad. Kraj ten, choć ma na koncie dawne sukcesy, od 1979 roku nie potrafił stanąć na podium mistrzostw Europy, a przez lata zmagał się z kryzysem i problemami z kwalifikacją do turniejów głównych. Teraz „Kopciuszek” zamelduje się w ćwierćfinale, całkowicie wywracając do góry nogami układ sił w tej części turniejowej drabinki. Ukraina spakowała walizki, a Rumuni piszą nową, piękną historię, udowadniając, że w nowoczesnym sporcie papierowe kalkulacje można wyrzucić do kosza.

KOMENTARZE