Dramat w Krakowie do setnej minuty! Wisła wyrwała zwycięstwo z Rakowem w doliczonym czasie

Strona głównaSport

Dramat w Krakowie do setnej minuty! Wisła wyrwała zwycięstwo z Rakowem w doliczonym czasie

Michał Żewłakow wraca do gry. Wymowna reakcja byłego dyrektora Legii na trudne pytania
Kolejny piłkarz skreślony przez Marka Papszuna. Oficjalnie opuszcza Legię Warszawa
Od piątej ligi Niemiec do gwiazdy Ekstraklasy. Jak Morgan Fassbender zamknął usta krytykom
Zderzenie pod Jasną Górą. Raków i Jagiellonia stają w szranki w cieniu pucharowych rozstrzygnięć
Twierdza Wrocław przed wielką próbą. Śląsk chroni passę, Widzew szuka przełamania
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Szalony mecz przy Reymonta i nokaut w setnej minucie

Sobotni wieczór 24 października 2026 roku na stadionie w Krakowie na długo zapadnie w pamięć kibicom zgromadzonym przy Reymonta. W starciu 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy Wisła Kraków podejmowała Raków Częstochowa. Spotkanie miało wszystko: niewykorzystane sytuacje, zmienne zwroty akcji, kontrowersje z systemem VAR oraz zabójczą końcówkę, która rozstrzygnęła losy rywalizacji.

Gdy na zegarze mijała już setna minuta meczu, a arbiter Tomasz Kwiatkowski przymierzał się do końcowego gwizdka, gospodarze wyprowadzili decydujący cios. Bohaterem Krakowa został Kacper Duda. Zaledwie 22-letni pomocnik, na co dzień wykonujący czarną robotę w odbiorze piłki, najlepiej odnalazł się w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Podbił futbolówkę, zmyślił się z obrońcami i huknął nie do obrony, grzebiąc nadzieje częstochowian na korzystny wynik.

Debiut Dawida Szwargi i nieudana pogoń Medalików

Mecz pod batutą nowego-starego szkoleniowiec Rakowa, Dawida Szwargi, zaczął się jednak koszmarnie dla gości. Wisła od pierwszych minut rzuciła się na zamykającego ligową tabelę rywala. Już w 3. minucie w kapitalnej sytuacji znalazł się Ángel Rodado, ale jego uderzenie świetnie obronił Kacper Trelowski. Kilka chwil później bramkarz Rakowa musiał ratować zespół po próbie Juliusa Ertlthalera.

W 8. minucie sędzia wskazał na jedenasty metr po zagraniu ręką Bogdana Racovițana, jednak po długiej analizie VAR arbiter słusznie cofnął tę decyzję, uciszając trybuny.

Gol za gol i pechowa końcówka gości

Przełom nadszedł tuż po przerwie. W 54. minucie Julian Lelieveld posłał idealne prostopadłe podanie do Juliusa Ertlthalera, a ten mocnym strzałem otworzył wynik meczu, zdobywając swojego premierowego gola w barwach Białej Gwiazdy.

Raków nie zamierzał się poddawać:

  • W 72. minucie Lamine Diaby-Fadiga wpakował piłkę do siatki, ale sędziowie VAR dopatrzyli się spalonego.
  • W 84. minucie ten sam zawodnik nie pomylił się już z rzutu karnego, podyktowanego po faulu Victora Meseguera.

Wydawało się, że zasłużony punkt pojedzie do Częstochowy. Ostatnie słowo należało jednak do wspomnianego Dudy, który zapewnił Wiśle szóste domowe zwycięstwo z rzędu w tym sezonie.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: