Koszmar Rakowa trwa w najlepsze. GKS Katowice urządził sobie strzelaninę pod Jasną Górą

Strona głównaSport

Koszmar Rakowa trwa w najlepsze. GKS Katowice urządził sobie strzelaninę pod Jasną Górą

Saga dobiegła końca. Górnik Zabrze dopiął hitowy transfer ze Swansea City
Epokowa inwestycja Jagiellonii. Powstanie gigantyczny ośrodek treningowy za 150 mln zł
Alex Haditaghi zamyka temat Widzewa. Właściciel Pogoni Szczecin nie patrzy wstecz
Koniec koszmaru pod Jasną Górą. Raków wreszcie przełamuje klątwę w Ekstraklasie
Puchar Polski rozlosowany. Hitowe derby Śląska i bolesne wyzwania faworytów
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Katastrofalny piątek w Częstochowie

Piątkowy wieczór, 9 października 2026 roku, na długo zapadnie w pamięć kibicom zgromadzonym przy ulicy Limanowskiego. Raków Częstochowa podszedł do 10. kolejki PKO BP Ekstraklasy z nożem na gardle, okupując ostatnie miejsce w tabeli. Nadzieje na sportowe przełamanie i impuls po przerwie reprezentacyjnej pękły jednak jak bańka mydlana. Podopieczni Tomasza Kaczmarka zostali rozbici przez GKS Katowice aż 1:4, co pogłębiło i tak już dramatyczną zapaść zespołu.

Dla gospodarzy była to już dziewiąta porażka w trwającym sezonie. Statystyka razi w oczy i nie pozostawia illusion – „Medaliki” z dorobkiem zaledwie 3 punktów tkwią na samym dnie klasyfikacji, a widmo realnego spadku z elity zagląda w oczy coraz wyraźniej.

Bartosz Nowak show i bezlitosna GieKSa

Początek spotkania wcale nie zwiastował tak bolesnego nokautu. Choć GKS objął prowadzenie w 34. minucie za sprawą Ilii Shkurina, który sprytnie wykończył akcję po zagraniu Bartosza Nowaka, gospodarze zdołali błyskawicznie odpowiedzieć. Jeszcze przed przerwą, w 37. minucie, Patryk Makuch huknął potężnie pod poprzeczkę, dając nadzieję na lepsze jutro.

Po zmianie stron na boisku istniała już tylko jedna drużyna. Kluczowy moment nadszedł błyskawicznie:

  • 48. minuta: Niefortunna interwencja Jeana Carlosa Silvy w polu karnym i jedenastka dla gości. Bartosz Nowak bezczelną i efektowną podcinką w stylu „Panenki” pokonał Kacpra Trelowskiego.
  • 57. minuta: Katastrofalna strata gospodarzy w środku pola. Mateusz Kowalczyk ruszył z solowym rajdem przez ponad 20 metrów i podwyższył na 3:1.
  • 90+3. minuta: Dzieło zniszczenia dokończył Borja Galan, pakując piłkę do siatki głową po centrze z rzutu wolnego.

Trener bierze winę na siebie

Po końcowym gwizdku szkoleniowiec Rakowa, Tomasz Kaczmarek, nie szukał tanich wymówek. Zauważył jednak, że po stracie drugiego gola jego drużyna całkowicie rozsypala się w aspekcie mentalnym. Główna odpowiedzialność jest na mnie – przyznał bez ogródek trener, dodając, że odbudowanie psychiczne szatni w nadchodzącym tygodniu będzie absolutnym priorytetem.

Tymczasem GKS Katowice zaciera ręce. Zespół prowadzony przez Rafała Góraka rozegrał koncertowe zawody na trudnym terenie i udowodnił, że potrafi bezwzględnie karać każdy błąd rywala. Katowiczanie pną się w tabeli, podczas gdy w Częstochowie pali się już czerwona lampka ostrzegawcza.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: