Polityczny klincz na stacjach paliw. Prezydent i rząd blokują swoje pomysły na obniżki

Strona głównaPolityka

Polityczny klincz na stacjach paliw. Prezydent i rząd blokują swoje pomysły na obniżki

Koniec wakacyjnej ulgi na stacjach. Ministerstwo ogłasza ostatnie limity cen paliw
Bez tej daniny nie ma mowy o tańszym paliwie. Rząd stawia sprawę na ostrzu noża
Program CPN przynosi podwyżki. Znamy maksymalne ceny paliw na środę

Polityczna gra interesów zamiast tańszego tankowania

Wrzesień 2026 roku przynosi kolejne spięcie na linii rząd–prezydent, a kierowcy z niepokojem patrzą na słupki cenowe przy ekspresówkach i autostradach. Choć obie strony politycznego konfliktu chętnie licytują się na pomysły mające przynieść ulgę w portfelach, rzeczywistość okazuje się brutalna. Pomysły są dwa, a realnych obniżek brak. Według nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy, forsowane przez rząd i Kancelarię Prezydenta rozwiązania wzajemnie się wykluczają i są skutecznie blokowane przez politycznych rywali.

Trwa klasyczne trzymanie się w szachu. Gabinet Donalda Tuska przepchnął przez Sejm ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych – tzw. windfall tax – która ma zasilić budżet kwotą około **4 miliardów złotych** i sfinansować program osłonowy „Ceny Paliwa Niżej”. Problem w tym, że projekt ten wylądowałby w koszu, a właściwie w Trybunale Konstytucyjnym, dokładnie tak samo jak jego poprzednia wersja. Otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego nie ukrywa, że braku podpisu pod tą daniną nie zamierza cofnąć.

Prezydencka alternatywa i mur w Sejmie

W ramach odpowiedzi Kancelaria Prezydenta wniosła własną inicjatywę ustawową pod nazwą „Paliwo Kosztuje Normalnie” (PKN). Dokument zakłada m.in. zerową stawkę podatku od sprzedaży detalicznej paliw do końca marca 2027 roku, elastyczną akcyzę oraz **sztywne limity marż** dla rafinerii i importerów. Z szacunków KPRP wynika, że mogłoby to obniżyć ceny na litrze nawet o **2 złote** oraz zmniejszyć wskaźnik inflacji CPI o **1,2 pkt proc.**

Tyle teoria. W praktyce koalicyjna większość w Sejmie nie zamierza ułatwiać procedowania projektu. Politycy rządzący dają jasno do zrozumienia, że sprawa będzie celowo przeciągana – poprzez mnożenie wątpliwości, kierowanie zapytań czy wysyłanie projektu na wielotygodniowe konsultacje społeczne. Poparcie tego projektu przez obecną większość w ogóle nie wchodzi w grę.

Eksperci ostrzegają: to droga donikąd

Ekonomiści i analitycy rynkowi kręcą głowami na oba rozwiązania. O ile podatek nakładany na gigantów paliwowych budzi kontrowersje o przerzucanie kosztów na konsumentów, o tyle sztywne limity marż proponowane w projekcie prezydenckim niosą ze sobą widmo poważnego kryzysu podażowego.

  • Zagrożenie importu: Polska sprowadza sporą część m.in. oleju napędowego z zagranicy. Ustawowy gorset cenowy sprawiłby, że zagraniczne zakupy stałyby się dla importerów nieopłacalne.
  • Widmo braków na stacjach: Zrezygnowanie z importu mogłoby doprowadzić do sytuacji, w której na stacjach zaczęłoby brakować paliwa.
  • Dziura budżetowa: Rezygnacja z podatków i narzucanie odgórnych ograniczeń drastycznie uszczupli wpływ do budżetu państwa, nie oferując stabilnego finansowania.

Kierowcy pozostają więc sam na sam z drożyzną, podczas gdy politycy w Warszawie kontynuują przeciąganie liny, w której stawką są nie tylko słupki poparcia, ale i stabilność krajowego rynku paliw.

Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: