Ćwierćfinałowe starcie w Meksyku
Turniej rangi WTA 500 w meksykańskiej Guadalajarze wkracza w decydującą fazę. W jednym z najciekawiej zapowiadających się ćwierćfinałów gry pojedynczej naprzeciw siebie stanęły Marta Kostjuk oraz Ludmiła Samsonowa. Emocje w tym pojedynku sięgają zenitu, zwłaszcza że obie zawodniczki w zupełnie inny sposób dotarły do tego etapu rywalizacji.
Długa droga Samsonowej i szczęście Kostjuk
Ludmiła Samsonowa musiała wylać na kortach w Guadalajarze mnóstwo potu. Rosjanka w drugiej rundzie stoczyła prawdziwy, trwający niemal trzy godziny dreszczowiec z Kaylą Day, wygrywając 7:6, 2:6, 7:6. Co więcej, w całym turnieju ma już na koncie serię wyczerpujących tie-breaków.
Zupełnie inaczej wyglądała ścieżka ukraińskiej tenisistki. Rozstawiona z numerem pierwszym Marta Kostjuk zameldowała się w ćwierćfinale… nie wychodząc wcześniej na kort w ramach drugiej rundy. Jej pierwotna rywalka, Amerykanka Taylor Townsend, musiała wycofać się z turnieju z powodu nagłych problemów zdrowotnych i operacji, co dało Ukraince wolną drogę i oszczędność sił.
Bilans bezpośredni i presja rankingu
Statystyki historyczne zdecydowanie premiują Samsonową, która wygrała dotychczas wszystkie cztery bezpośrednie pojedynki z Kostjuk. Mimo to, faworytką bukmacherów i ze względu na aktualną dyspozycję wydaje się być Ukrainka, która od kwietnia zanotowała imponujący bilans 30 zwycięstw i 5 porażek, mocno stabilizując swoją pozycję w ścisłej czołówce rankingu WTA.
Dla Samsonowej to z kolei szansa na przełamanie – Rosjanka od dłuższego czasu czeka na zwycięstwo nad zawodniczką z Top 10 oraz awans do półfalsu turnieju WTA, co nie udawało jej się od dłuższego czasu.

KOMENTARZE