Gazowa gilotyna nad polskim gigantem. Grupa Azoty walczy o przetrwanie w cieniu drogiego surowca

Strona głównaBiznes

Gazowa gilotyna nad polskim gigantem. Grupa Azoty walczy o przetrwanie w cieniu drogiego surowca

Koniec wojny u Solorzów, polityczna burza wokół posła KO i twarde lądowanie europejskiej motoryzacji
Rafał Brzoska punktuje rządowy wniosek ws. Mety. „To kropla w morzu potrzeb”
Niemiecki biznes w tarapatach: Lawina bankructw, choć wielkich strat nie widać

Cień surowcowej niepewności nad polską chemią

W połowie września 2026 roku sytuacja na europejskim rynku surowców energetycznych ponownie zaczyna przypominać grę w rosyjską ruletkę. Grupa Azoty, jeden z największych koncernów nawozowo-chemicznych w tej części Europy, alarmuje o skrajnej niestabilności. Sercem problemu pozostaje gaz ziemny — surowiec absolutnie fundamentalny dla produkcji amoniaku, który stanowi bazę dla wszystkich nawozów azotowych.

Zarząd spółki nie ukrywa, że presja kosztowa staje się wręcz dusząca. Specjalne zespoły analityczne w zakładach w Tarnowie, Puławach, Policach i Kędzierzynie-Koźlu niemal codziennie biorą pod lupę opłacalność poszczególnych instalacji. W skrajnym scenariuszu pod uwagę brane jest nawet czasowe wstrzymywanie pracy wybranych linii technologicznych.

Wyniki w górę, ale margines błędu topnieje

Paradoksalnie, najnowsze dane finansowe przyniosły chwilowy powiew optymizmu. W pierwszym półroczu 2026 roku Grupa Azoty odnotowała wyraźną poprawę, wypracowując wynik EBITDA na poziomie ponad 610 mln zł (wobec blisko 79 mln zł na minusie rok wcześniej). Przychody ze sprzedaży za te same miesiące sięgnęły 7,073 mld zł.

Szefostwo spółki, na czele z prezesem Marcinem Celejewskim, tonuje jednak nastroje. Poprawa wyników to często efekt wykorzystania tradycyjnego okna remontowego oraz realizacji wcześniejszych zamówień. Prawdziwy test przychodzi jednak teraz, gdy Europa zbliża się do sezonu grzewczego z niepokojąco niskim poziomem zapasów błękitnego paliwa w magazynach.

Dlaczego gaz to dla Azotów ekonomiczna gilotyna?

  • Zależność kosztowa: Gaz ziemny odpowiada za miażdżącą większość kosztów produkcji amoniaku.
  • Kurczące się zapasy LNG: Ograniczenie części dostaw skroplonego gazu na rynkach światowych winduje konkurencję o surowiec.
  • Widmo importu ze Wschodu: Wysokie ceny w Europie sprawiają, że na konkurencyjności tracą rodzimi producenci, a zyskują alternatywne rynki.

Rynek giełdowy zareagował na te ostrzeżenia natychmiastowym echem. Kurs akcji spółki zanotował wyraźną, ponad 10-procentową korektę, co pokazuje, jak nerwowo inwestorzy reagują na jakiekolwiek wzmianki o „gazowej gilotynie” wiszącej nad przemysłem energochłonnym.

Problem ma charakter systemowy

Niepewność dotyka nie tylko samej spółki, ale uderza w całe europejskie rolnictwo. Gdy rentowność produkcji spada poniżej opłacalności, fabryki w całej Unii Europejskiej ograniczają wytwarzanie amoniaku. W efekcie drastycznie rośnie ryzyko silnego uzależnienia Starego Kontynentu od zewnętrznych dostaw i spekulacyjnych skoków cenowych.

Czy polski gigant zdoła utrzymać ciągłość produkcji bez bolesnych cięć? Odpowiedź zależy od tego, jak głęboko sięgną kieszenie rolników oraz jak zachowają się globalne giełdy gazu w nadchodzących, chłodnych miesiącach. Jedno jest pewne: stabilność w tej branży stała się luksusem, na który mało kto może sobie obecnie pozwolić.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: