Przełom w sądzie i koniec marzeń Mirbudu o gigantycznym kontrakcie
Wrzesień 2026 roku przynosi długo wyczekiwane rozstrzygnięcie w jednej z najbardziej spektakularnych sag przetargowych w polskim kolejnictwie. Sąd Okręgowy w Warszawie postawił kropkę nad „i”, oddalając skargę konsorcjum Mirbud–Torpol na decyzję Krajowej Izby Odwoławczej. Tym samym prawomocnie zamknął drodze do wartego ponad 5 miliardów złotych kontraktu na modernizację kluczowego odcinka Rail Baltica (Białystok–Ełk).
Przypomnijmy: u źródeł spektakularnego wykluczenia lidera polskiego rynku budowlanego legła… niepozorna kara administracyjna w wysokości 15 tys. zł, nałożona wcześniej w związku z kwestiami środowiskowymi. Choć kwota wydaje się mikroskopijna w porównaniu do skali inwestycji, brak ujawnienia tego incydentu w dokumentacji przetargowej stał się prawnym hakiem, który bezwzględnie wykorzystali konkurenci.
Kto zbuduje trasę do Ełku? Na horyzoncie konsorcjum Track Tecu
Wraz z wyeliminowaniem oferty Mirbudu, która była o około 650 mln zł tańsza od kolejnych propozycji, otwiera się droga do sfinalizowania umowy z alternatywnym wykonawcą. PKP Polskie Linie Kolejowe mają teraz związane ręce przez procedury, ale najbliżej podpisania umowy jest konsorcjum kierowane przez Track Tec Construction (wraz z partnerami takimi jak Intop czy Unibep). Ich oferta opiewa na kwotę około 5,22 mld zł brutto.
Przedstawiciele zwycięskiego konsorcjum nie ukrywają ulgi i głośno apelują do zarządcy infrastruktury o natychmiastowe przejście do fazy wykonawczej. Czas nagli, a presja polityczna i międzynarodowa wokół korytarza łączącego Polskę z państwami bałtyckimi rośnie z miesiąca na miesiąc.
Zanim wbiją pierwszą łopatę: kontrola UZP
Choć wyrok sądu wydawał się ostatnią przeszkodą, drogi do placu budowy strzegą jeszcze procedury formalne. PKP PLK poinformowały, że przed ostatecznym sygnowaniem dokumentów muszą zaczekać na wyniki kontroli uprzedniej Urzędu Zamówień Publicznych. Kolejarze dmuchają na zimne, by uniknąć jakichkolwiek zarzutów proceduralnych, które mogłyby wstrzymać unijne dofinansowanie z funduszu CEF.
- Wartość kontraktu: ok. 5,22 mld zł
- Różnica w ofertach: ok. 650 mln zł drożej od odrzuconego lidera
- Cel inwestycji: skrócenie czasu przejazdu między Białymstokiem a Ełkiem do ok. 55 minut
Tymczasem cała sprawa wywołała burzliwą dyskusję w branży budowlanej nad sztywnością przepisów ustawy o zamówieniach publicznych. Dla Mirbudu oznacza to konieczność przejścia procedury „samooczyszczenia”, by móc walczyć o kolejne wielkie zlecenia infrastrukturalne w kraju.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE