Rosyjski dron uderzył 800 metrów od polskiej granicy. Nocne alarmy i wstrzymane odprawy

Strona głównaŚwiat

Rosyjski dron uderzył 800 metrów od polskiej granicy. Nocne alarmy i wstrzymane odprawy

Pilna narada w Warszawie. Premier Tusk ostrzega przed eskalacją i nową falą ataków Rosji przy granicy
Katarzyna Kotula w RMF FM: Musimy porzucić złudzenia, to jest także nasza wojna
Rosyjski dron uderzył tuż obok granicy z Polską. Sybiha ostrzega: Terror puka do drzwi NATO

13 września 2026 roku nad ranem doszło do jednego z najbardziej niebezpiecznych incydentów w pobliżu polskiej granicy od początku eskalacji konfliktu. W trakcie zmasowanego rosyjskiego ataku powietrznego wymierzonego w terytorium Ukrainy, bezzałogowiec spadł zaledwie **800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin**.

Dron uderzył w ciężarówkę poruszającą się po ukraińskiej stronie, doszczętnie ją niszcząc. Choć w rejonie uderzenia wybuchł chaos, polskie służby natychmiast uspokoiły nastroje: **żaden obiekt nie naruszył polskiej przestrzeni powietrznej**, a po naszej stronie granicy nikt nie ucierpiał.

Nocny terror tuż u bram Unii Europejskiej

Atak na obwód wołyński i okolice przejścia w Jagodzinie zmusił polskie służby do natychmiastowej reakcji. Kwadrans po godzinie 4:00 nad ranem mieszkańcy województwa lubelskiego i podkarpackiego odebrali pilne **alerty RCB**, a w sześciu powiatach Lubelszczyzny – m.in. włodawskim, chełmskim i świdnickim – **zawyły syreny alarmowe**.

W tym samym czasie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych prewencyjnie **poderwało w powietrze polskie i sojusznicze myśliwce**, a naziemne systemy obrony powietrznej postawiono w stan najwyższej gotowości. Niebo nad wschodnią Polską stało się strefą intensywnego monitoringu. Telefoniczne linie służb ratunkowych rozgrzały się do czerwoności od telefonów zaniepokojonych mieszkańców, którzy słyszeli potężne huki – te jednak w dużej mierze wynikały z przekraczania bariery dźwięku przez dyżurujące odrzutowce.

Zamknięte przejścia i realne zagrożenie

W związku z bezpośrednim zagrożeniem ze strony rosyjskich dronów, które masowo uderzały w zachodnie obwody Ukrainy, **w nocy czasowo wstrzymano odprawy na przejściach granicznych** w regionie. Jak relokował rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, mjr Dariusz Sienicki, sytuacja wymusiła natychmiastowe zamrożenie ruchu m.in. w Dorohusku.

Skala rosyjskiej operacji była potężna. Z doniesień ukraińskich kolei państwowych wynika, że zaledwie 2 kilometry od polskiej granicy ucierpiała także lokomotywa pociągu pasażerskiego relacji Kijów-Warszawa, w którą uderzył inny bezzałogowiec. Na szczęście dzięki wcześniejszemu ostrzeżeniu załogi nikt nie został ranny.

Głos w sprawie zabrał szef ukraińskiej dyplomacji, Andrij Sybiha, który wprost nazwał wydarzenia pod polską granicą „putinowskim terrorem pukającym bezpośrednio do drzwi UE i NATO”.

Przed godziną 10:00 rano sytuacja zaczęła wracać do normy. Polskie wojsko zakończyło operowanie myśliwców w polskiej przestrzeni, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa odwołało alerty, a Straż Graniczna potwierdziła, że **ruch na przejściach granicznych odbywa się już normalnie**.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: