Koszmarne wyniki kontroli serów w sklepach. Prawie połowa placówek pod lupą inspektorów

Strona głównaKonsument

Koszmarne wyniki kontroli serów w sklepach. Prawie połowa placówek pod lupą inspektorów

McDonald’s stawia na zielone. Kultowa sieć poszerza ofertę bez mięsa w Polsce
Kupujesz grę w PlayStation Store? Sony twardo twierdzi, że nie jesteś jej właścicielem
Fala masowych kontroli szamb w Polsce. Urzędnicy pukają do drzwi, kary sięgają tysięcy złotych

Wielka inspekcja na sklepowych półkach

Kupujesz w sklepie ulubiony ser i ufasz, że płacisz za pełnowartościowy nabiał? Najnowsze dane opublikowane we wrześniu 2026 roku przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) boleśnie weryfikują to zaufanie. Kontrolerzy wzięli pod lupę asortyment serów dojrzewających, niedojrzewających, a także wyrobów z mleka owczego i koziego w 60 placówkach handlowych na terenie całego kraju.

Wyniki? Porażające. Aż w 46,7 proc. skontrolowanych sklepów wykryto co najmniej jedną poważną nieprawidłowość. Polacy od lat chętnie sięgają po różnego rodzaju serowe specjały, jednak producenci i sprzedawcy nierzadko idą na skróty, żerując na niewiedzy klientów.

Fałszowany skład i krowie DNA w kozim serze

Choć tradycyjne sery powinny być wizytówką jakości i kulinarnego dziedzictwa, rzeczywistość bywa brutalna. Inspektorzy przekazali do specjalistycznych laboratoriów próbki ze 148 partii serów. Zakwestionowano aż 19 partii, co daje 12,8 proc. wszystkich badanych produktów.

Najczęściej laboratoria wykrywały rozbieżności w zawartości soli, tłuszczu oraz białka w stosunku do deklaracji producenta umieszczonych na etykietach. Bywały jednak przypadki skrajnej nieuczciwości:

  • W jednym z produktów wykryto niedeklarowany kwas sorbowy i sorbiniany – czyli substancje konserwujące, o których zapomniano wspomnieć w składzie.
  • Prawdziwą sensacją okazała się próbka sera sprzedawanego jako „owczo-kozi”, w którym analiza laboratoryjna wykryła… DNA krowy.

Etykietowa wolameryka i błędy w sklepach

Oprócz badań laboratoryjnych, IJHARS dokładnie przejrzała oznakowanie 156 partii towarów. Błędy wykryto w niemal co trzecim przypadku (32,1 proc.). Konsumenci są wprowadzani w błąd m.in. poprzez niepoprawne nazewnictwo, brak informacji o alergenach, wadliwe tabele wartości odżywczych czy nieprawidłowe daty przydatności do spożycia.

W przypadku produktów sprzedawanych luzem (bez opakowań) sytuacja wygląda równie kiepsko – często brakuje tam danych producenta, dokładnego składu, a klienci nie wiedzą, co tak naprawdę ląduje w ich koszykach. Inspekcja zapowiada kolejne zdecydowane działania i surowe kary finansowe dla nieuczciwych podmiotów.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: