Atak dronów i zamknięcie kluczowej trasy
W piątek, 11 września 2026 roku, Ministerstwo Energii Arabii Saudyjskiej potwierdziło nagłe wstrzymanie pracy strategicznego rurociągu Wschód-Zachód. To bezpośredni skutek serii czwartkowych ataków z użyciem dronów, które uderzyły w rejonie Rijadu oraz Medyny, powodując uszkodzenia m.in. w obrębie stacji pomp. Infrastruktura ta miała fundamentalne znaczenie dla globalnego handlu surowcami, szczególnie w obliczu wcześniejszego paraliżu i blokady cieśniny Ormuz. Przez terytorium Arabii Saudyjskiej płynęło nawet do 5-7 milionów baryłek dziennie, co czyniło tę magistralę najważniejszym „planem B” dla eksportu ropy naftowej.
Reagowanie na kryzys i głos Orlenu
Wydarzenia na Bliskim Wschodzie natychmiast wywołały nerwowość na rynkach finansowych, gdzie ceny surowca przekraczały 100 USD za baryłkę. Szybko pojawiły się pytania o bezpieczeństwo energetyczne państw importujących ropę z tego kierunku, w tym Polski, gdzie udziały saudyjskiego surowca w ubiegłych okresach sięgały niemal 47%.
W sobotę, 12 września 2026 roku, głos w sprawie zabrał polski koncern multienergetyczny. W oficjalnym komunikacie przekazano jednoznaczne zapewnienie:
„W związku z komunikatami dotyczącymi prewencyjnego wyłączenia rurociągu Wschód-Zachód w Arabii Saudyjskiej informujemy, że dostawy surowca do rafinerii Grupy Orlen realizowane są bez zakłóceń” – podano w oświadczeniu przesłanym mediom.
Dywersyfikacja jako tarcza ochronna
Przedstawiciele koncernu podkreślili, że stabilność dostaw to zasługa konsekwentnie realizowanej polityki dywersyfikacji źródeł. Orlen nie polega już na jednym kierunku transportu. W samym 2026 roku spółka zabezpieczyła do jednej czwartej swojego zapotrzebowania dzięki kontraktom z norweskim Equinorem, a także powiększyła własne zasoby o 60 milionów baryłek ekwiwalentu ropy (boe) poprzez wejście w udziały norweskiego złoża Goliath. Elastyczny portfel dostawców pozwala na bieżąco amortyzować globalne wstrząsy podażowe.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE