Eskalacja napięcia na Bliskim Wschodzie
W czwartek, 10 września 2026 roku, doszło do kolejnego poważnego incydentu militarnego w rejonie Zatoki Perskiej. Wojska Irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) poinformowały o zaatakowaniu amerykańskiego drona nawodnego typu Saildrone (o numerze kadłuba 5838) u wejścia do strategicznej Cieśniny Ormuz. Według relacji Teheranu operacja miała na celu udaremnienie agresywnej misji zwiadowczej.
To następstwo trwającej od miesięcy zimnej wojny morskiej, która w ostatnich dniach przerodziła się w otwartą wymianę ciosów. Obie strony sporu konsekwentnie walczą o kontrolę nad tym kluczowym szlakiem wodnym.
Zamknięta cieśnina i ostre ostrzeżenia
Przedstawiciele irańskiej marynarki wojennej wydali komunikat, w którym twardo zaznaczyli, że Cieśnina Ormuz pozostaje całkowicie zamknięta dla nieautoryzowanych jednostek. Region znajduje się pod ścisłym nadzorem wywiadowczym IRGC.
„Każda wroga obecność i ruch będą natychmiastowym celem” – ostrzegają irańskie struktury wojskowe.
Generał Hassan Hassanzadeh, dowódca teherańskiej dywizji IRGC, podkreślił podczas manewrów, że defensywna dotąd doktryna przeszła do historii, a siły specjalne są w pełnej gotowości bojowej.
W tle kryzys naftowy i starcia dronów
Sytuacja w regionie jest niezwykle napięta. Kilka dni wcześniej Pentagon musiał tłumaczyć się z utraty innego, podwodnego drona (typu Anduril Dive-LD) w tym samym rejonie. Choć Amerykanie twierdzili, że maszyna uległa awarii i była przestarzałym modelem bez wrażliwych danych, wydarzenia te napędziły spiralę przemocy.
W odpowiedzi na wcześniejsze zatopienie irańskich tankowców przez siły amerykańskie, Iran przeprowadził zmasowane ataki na statki handlowe i tankowce. Szybko rosnące ryzyko transportowe pociągnęło za sobą drastyczne skutki gospodarcze – cena ropy naftowej Brent przekroczyła psychologiczną granicę 100 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od lipca, uderzając w globalne rynki i polityków w Waszyngtonie.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE