Paraliż na polskich torach. Maszyniści powiedzieli „dość” po tragedii w Sokolnikach Suchych

Strona głównaPolska

Paraliż na polskich torach. Maszyniści powiedzieli „dość” po tragedii w Sokolnikach Suchych

Stacja kolejowa pod Portem Polska z jasną przyszłością. Wiceminister rozwiewa obawy o perony
Dramat na torach w Gdańsku. Kierowca ciężarówki z zarzutami po zderzeniu z pociągiem
Raport CIA dla Tuska i paraliż na kolei. Polska w obliczu nowych zagrożeń

Czerwona linia została przekroczona

W piątek, 11 września 2026 roku od północy na polskich torach wrze. Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych (ZZM) rzucił rękawicę i rozpoczął ogólnokrajową akcję protestacyjną. Bezpośrednią iskrą, która przelała czarę goryczy, była środowa katastrofa w Sokolnikach Suchych na Mazowszu. Wtedy to – według wstępnych ustaleń śledczych – kierowca ciężarówki zignorował sygnalizację świetlną i wjechał wprost pod pociąg Intercity jadący z Lublina do Szczecina. Lokomotywa i wagony wypadły z torów, zginęła niewinna pasażerka, a wiele osób zostało rannych. Maszyniści stwierdzą krótko: tak dalej być nie może.

Złota dwudziestka i gigantyczny efekt domina

Na czym polega protest? Zgodnie z decyzją rady krajowej ZZM, maszyniści w całej Polsce masowo zwalniają na wszystkich przejazdy kolejowo-drogowych do zaledwie 20 km/h. Efekt? Na polskiej kolei ruszyła lawina opóźnień. Pociągi dalekobieżne i składy regionalne łapią gigantyczne poślizgi. Rekordziści, tacy jak pociąg „Podhalanin” z Zakopanego do Świnoujścia czy międzynarodowy „Baltic Express” z Gdyni do Pragi, notowali opóźnienia sięgające ponad 180 minut. Jak celnie ujął to przedstawiciel resortu infrastruktury, na gęsto usyfionej przejazdami polskiej sieci wystarczy jedno zwolnienie, by „posypała się cała układanka”.

  • Punktualność pociągów będących rano w trasie spadła do ok. 70 proc.
  • W przypadku PKP Intercity co trzeci pociąg wyjechał z opóźnieniem.
  • Łączny czas spóźnień samych składów Intercity w godzinach porannych przekroczył 1200 minut.

Rząd obiecuje zmiany, protest skrócono

Początkowo kolejarze planowali strajkować przez całą dobę. Ostatecznie, po intensywnych rozmowach ostatniej szansy z kierownictwem Ministerstwa Infrastruktury – w tym ministrem Dariuszem Klimczakiem – akcję zdecydowano się złagodzić i zakończyć w piątek o godzinie 12:00. Rząd ugina się pod naciskiem i zapowiada twarde kroki. Premier Donald Tusk oraz ministerstwo zapowiedzieli pilne prace nad radykalnym zaostrzeniem przepisów. W planach jest m.in. nowa ustawa regulująca czas pracy maszynistów oraz bat na kierowców łamiących przepisy na przejazdach – w tym natychmiastowa utrata prawa jazdy na trzy miesiące za wjazd na czerwonym świetle. Pytanie tylko, czy papierowe paragrafy nadążą za rzeczywistością na niestrzeżonych skrzyżowaniach torów z drogami.

Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: