Kiedy sport ustępuje miejsca telewizyjnemu show
Tegoroczny turniej US Open po raz kolejny rozpalił dyskusję o absurdalnych godzinach, w jakich kończą się najważniejsze mecze na nowojorskich kortach. Gdy zegary pokazywały już drugą lub trzecią godzinę w nocy, zawodnicy wciąż walczyli o triumf w wielkoszlemowej imprezie. Sytuacja osiągnęła punkt krytyczny podczas ćwierćfinałowego starcia pomiędzy Benem Sheltonem a Carlosem Alcarazem. Ten wyniszczający, pięciosetowy thriller zakończył się dopiero o godzinie 3:30 nad ranem, ustanawiając rekord późnego finiszu w historii turnieju.
Krytyki pod adresem organizatorów nie szczędzili ani sami gracze, ani ich sztaby szkoleniowe. Trener przygotowania fizycznego Alcaraza, Alberto Lledo, wprost przyznał w mediach społecznościowych, że rozpoczynanie tak długich spotkań o godzinie 23:00 nie ma nic wspólnego ze zdrowiem sportowców. Głos zabrały także legendy dyscypliny – Martina Navratilova nazwała ten stan rzeczy nienormalnym i niedopuszczalnym, a włoski komentator Paolo Bertolucci posunął się do stwierdzenia, że organizatorze „świadomie decydują się na niszczenie tenisa”.
Propozycja Marion Bartoli: Jakość zamiast ilości
W natarciu krytyki głos zabrała również była mistrzyni Wimbledonu, Marion Bartoli. Francuzka w rozmowie ze Sky Sports Tennis celnie zdiagnozowała problem, wskazując zarazem racjonalne rozwiązanie, które mogłoby pogodzić interesy stacji telewizyjnych oraz zmęczonych zawodników.
- Widowisko dla mas: Nocne sesje przyciągają przed ekrany miliony widzów spragnionych emocji.
- Pułapka ćwierćfinałów: Kumulowanie czterech długich meczów na jednym korcie centralnym (Arthur Ashe Stadium) to gwarancja opóźnień.
- Klucz do zmiany: Ograniczenie sesji nocnej do jednego spotkania w decydujących rundach turnieju.
„Z punktu widzenia telewizji to świetne, bo ludzie siedzą na krawędzi sofy […] Jednak ostatecznie jeden mecz wieczorem, zwłaszcza gdy dochodzisz do ćwierćfinałów i wiesz, że te spotkania będą bardzo wyrównane, mógłby być rozwiązaniem” – tłumaczy Bartoli. Była tenisistka zauważa, że o ile w pierwszym tygodniu turnieju rozgrywanie dwóch spotkań wieczorem ma uzasadnienie z uwagi na różnice klas zawodników, o tyle w drugiej fazie imprezy staje się to tykającą bombą.

KOMENTARZE