Wstęp bez owijania w bawełnę
Zamiast wielkiej geopolitycznej strategii mamy do czynienia z politycznym klęczeniem nad rozlanym mlekiem. Jak wynika z ustaleń dziennika „The Guardian”, zaplecze eksperckie współpracujące z NATO bije na alarm: Stary Kontynent absolutnie nie jest gotowy na długotrwały konflikt z Rosją. I nie chodzi tu wyłącznie o brak czołgów, amunicji czy dziurawe systemy logistyczne. Problem tkwi znacznie głębiej — w głowach obywateli.
Miękkie społeczeństwa a zimna kalkulacja Kremla
Podczas niedawnego forum organizowanego w ramach Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa (MSC) analitycy i wojskowi wyciągnęli na stół brutalne wnioski. Europejskie społeczeństwa — przyzwyczajone do dekad spokoju, konsumpcji i rozbudowanego państwa opiekuńczego — po prostu nie mają apetytu na wojnę na wyniszczenie.
Co to oznacza w praktyce? Plany operacyjne Sojuszu Północnoatlantyckiego muszą zakładać jedno: ewentualny konflikt z Moskwą musi zostać rozstrzygnięty stosunkowo szybko. Na długą kampanię Zachód nie ma ani zasobów psychicznych, ani społecznej zgody.
Kto ponosi winę? „Poziom przedszkola” w debacie publicznej
Brytyjscy dyplomaci i członkowie gabinetu postanowili zdobyć się na rzadką szczerość. Przyznali wprost, że państwa zachodnie zawiodły na całej linii, jeśli chodzi o edukację obywateli. Skala rosyjskiej wojny hybrydowej — od cyberataków, przez podpalenia i akty sabotażu w całej Europie, aż po dezinformację — nigdy nie została ludziom rzetelnie wytłumaczona.
Jeden z brytyjskich dyplomatów skwitował dotychczasową komunikację polityków bezlitosnym podsumowaniem:
— Poziom dyskusji w tej sprawie znajdował się dotąd na poziomie przedszkola.
W efekcie rządy w całej Europie utknęły w ślepym zaułku. Dziś muszą tłumaczyć nieprzygotowanym wyborcom, że konieczne są drastyczne cięcia w wydatkach socjalnych, aby sfinansować gwałtownie rosnące budżety obronne. A to idealna pożywka dla populistów.
Rosja wygrywa wojnę hybrydową na podziałach
Kreml doskonale wyczuwa te słabości. Moskwa po mistrzowsku żongluje strachem, podgrzewając wewnętrzne konflikty w państwach zachodnich. Szczególny niepokój budzi gwałtowny wzrost poparcia dla ugrupowań prawicowych i prokremlowskich, co bezpośrednio uderza w stabilność europejskich systemów politycznych przed zbliżającymi się cyklami wyborczymi m.in. w Polsce, Francji czy we Włoszech.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Stany Zjednoczone — w obliczu własnych priorytetów — coraz wyraźniej dążą do ograniczenia swojego zaangażowania w konwencjonalną obronę Europy. Kraje takie jak Wielka Brytania, Polska, Niemcy, Francja czy Włochy próbują w ramach nieformalnych formatów (np. grupy E5) ratować sytuację i koordynować zakupy obronne, ale wewnętrzne tąpnięcia polityczne skutecznie paraliżują te wysiłki.
Czasu na opamiętanie ubywa, a żaba w garnku z wodą powoli przestaje zauważać, że wrzątek jest już blisko.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE