Wojna gangów paraliżuje stolicę Belgii
Pod koniec sierpnia 2026 roku Bruksela po raz kolejny stała się areną bezwzględnych porachunków gangsterskich. W ciągu zaledwie kilku dni w stolicy Belgii doszło do serii brutalnych incydentów z użyciem broni palnej, które wstrząsnęły lokalną społecznością. Sytuacja w mieście jest napięta jak nigdy dotąd, a statystyki policyjne nie pozostawiają złudzeń — stolica Europy zmaga się z falą przestępczości na skalę, której wcześniej nie widziano.
Głównym punktem zapalnym stała się gęsto zaludniona dzielnica Saint-Gilles, gdzie w ciągu zaledwie trzech dni odnotowano kilka poważnych incydentów z użyciem broni. Przestępcy nie patrzą na konsekwencje — strzelaniny wybuchają w środku dnia lub nad ranem na oczach przypadkowych świadków, w pobliżu kawiarni i miejsc zabaw dzieci.
Kalendarium przemocy: Od Anderlechtu po Saint-Gilles
Fala eskalacji rozpoczęła się w piątkowy wieczór, kiedy zamaskowani napastnicy poruszający się na hulajnogach elektrycznych podjechali pod komisariat policji w dzielnicy Anderlecht. Używając broni automatycznej, ostrzelali budynek, zostawiając na elewacji kilkanaście śladów po kulach. Cudem nikt nie ucierpiał, jednak ekspertom nie trzeba tłumaczyć, że był to symboliczny i bezczelny atak na państwowy aparat bezpieczeństwa.
W kolejnych dniach terror przeniósł się na ulice Saint-Gilles:
- Sobota wieczór: Na ruchliwym skrzyżowaniu postrzelono w nogę mężczyznę.
- Niedziela rano: Padły kolejne strzały, a pocisk uderzył bezpośrednio w okno prywatnego mieszkania.
- Poniedziałek nad ranem: Doszło do najpoważniejszego incydentu przy Chaussée de Forest — sprawca otworzył ogień z broni automatycznej, raniąc jedną osobę, która w ciężkim stanie trafiła do szpitala.
Podczas natychmiastowej obławy policja zatrzymała dwie osoby podejrzewane o udział w strzelaninach oraz zabezpieczyła arsenał obejmujący m.in. cztery sztuki broni, w tym broń o charakterystyce wojskowej i pistolety.
Tragiczne statystyki i krzyk rozpaczy lokalnych władz
Skala zjawiska przeraża. Według oficjalnych danych federalnych, od początku 2026 roku do końca lipca w Brukseli odnotowano już 57 strzelanin bezpośrednio powiązanych z handlem narkotykami. Dla porównania — w całym ubiegłym, również rekordowym 2025 roku, odnotowano 101 takich incydentów. Oznacza to, że tegoroczny próg przemocy rośnie znacznie szybciej. W wyniku dotychczasowych starć zginęły dwie osoby, a ponad dwadzieścia zostało rannych.
Lideri samorządowi nie gryzą się w język. Burmistrz Saint-Gilles, Jean Spinette, w dramatycznym apelem zwrócił się do rządu federalnego: Ktoś musi nam przyjść z pomocą. Sytuacja wymyka się spod kontroli
. Politycy opozycji wytykają rządzącym bezradność, wskazując, że brukselskie ulice stały się poligonem dla bezwzględnych karteli narkotykowych operujących m.in. niedaleko strategicznego portu w Antwerpii. Służby bezpieczeństwa zapowiadają wzmocnienie patroli, ale mieszkańcy i lokalni przedsiębiorcy coraz częściej zadają sobie pytanie: czy państwo nie przegrało już tej wojny?
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE