Koszmar na ulicach Brukseli: Seria krwawych strzelanin i bezradność władz

Strona głównaMiasto

Koszmar na ulicach Brukseli: Seria krwawych strzelanin i bezradność władz

Nocne pobudki od RCB to nowa rzeczywistość. Polacy dostają SMS-y, ale pytają o jedno
Nalot na 800 adresów w Polsce. Zatrzymano dziesiątki osób ukrywających się przed wymiarem sprawiedliwości
Polska otwarcie o zagrożeniu ze strony Kremla. Wiceminister obrony wskazuje perspektywę kilku miesięcy

Wojna gangów paraliżuje stolicę Belgii

Pod koniec sierpnia 2026 roku Bruksela po raz kolejny stała się areną bezwzględnych porachunków gangsterskich. W ciągu zaledwie kilku dni w stolicy Belgii doszło do serii brutalnych incydentów z użyciem broni palnej, które wstrząsnęły lokalną społecznością. Sytuacja w mieście jest napięta jak nigdy dotąd, a statystyki policyjne nie pozostawiają złudzeń — stolica Europy zmaga się z falą przestępczości na skalę, której wcześniej nie widziano.

Głównym punktem zapalnym stała się gęsto zaludniona dzielnica Saint-Gilles, gdzie w ciągu zaledwie trzech dni odnotowano kilka poważnych incydentów z użyciem broni. Przestępcy nie patrzą na konsekwencje — strzelaniny wybuchają w środku dnia lub nad ranem na oczach przypadkowych świadków, w pobliżu kawiarni i miejsc zabaw dzieci.

Kalendarium przemocy: Od Anderlechtu po Saint-Gilles

Fala eskalacji rozpoczęła się w piątkowy wieczór, kiedy zamaskowani napastnicy poruszający się na hulajnogach elektrycznych podjechali pod komisariat policji w dzielnicy Anderlecht. Używając broni automatycznej, ostrzelali budynek, zostawiając na elewacji kilkanaście śladów po kulach. Cudem nikt nie ucierpiał, jednak ekspertom nie trzeba tłumaczyć, że był to symboliczny i bezczelny atak na państwowy aparat bezpieczeństwa.

W kolejnych dniach terror przeniósł się na ulice Saint-Gilles:

  • Sobota wieczór: Na ruchliwym skrzyżowaniu postrzelono w nogę mężczyznę.
  • Niedziela rano: Padły kolejne strzały, a pocisk uderzył bezpośrednio w okno prywatnego mieszkania.
  • Poniedziałek nad ranem: Doszło do najpoważniejszego incydentu przy Chaussée de Forest — sprawca otworzył ogień z broni automatycznej, raniąc jedną osobę, która w ciężkim stanie trafiła do szpitala.

Podczas natychmiastowej obławy policja zatrzymała dwie osoby podejrzewane o udział w strzelaninach oraz zabezpieczyła arsenał obejmujący m.in. cztery sztuki broni, w tym broń o charakterystyce wojskowej i pistolety.

Tragiczne statystyki i krzyk rozpaczy lokalnych władz

Skala zjawiska przeraża. Według oficjalnych danych federalnych, od początku 2026 roku do końca lipca w Brukseli odnotowano już 57 strzelanin bezpośrednio powiązanych z handlem narkotykami. Dla porównania — w całym ubiegłym, również rekordowym 2025 roku, odnotowano 101 takich incydentów. Oznacza to, że tegoroczny próg przemocy rośnie znacznie szybciej. W wyniku dotychczasowych starć zginęły dwie osoby, a ponad dwadzieścia zostało rannych.

Lideri samorządowi nie gryzą się w język. Burmistrz Saint-Gilles, Jean Spinette, w dramatycznym apelem zwrócił się do rządu federalnego: Ktoś musi nam przyjść z pomocą. Sytuacja wymyka się spod kontroli. Politycy opozycji wytykają rządzącym bezradność, wskazując, że brukselskie ulice stały się poligonem dla bezwzględnych karteli narkotykowych operujących m.in. niedaleko strategicznego portu w Antwerpii. Służby bezpieczeństwa zapowiadają wzmocnienie patroli, ale mieszkańcy i lokalni przedsiębiorcy coraz częściej zadają sobie pytanie: czy państwo nie przegrało już tej wojny?

Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: