Słowackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych sprowadziło nowoczesne kamery drogowe, w których eksperci wykryli rosyjskie komponenty oraz poukrywane moduły komunikacyjne. Urządzenia mogły potajemnie przesyłać wrażliwe dane na rosyjskie numery.
Kłopotliwy zakup z unijnych środków
Resort spraw wewnętrznych zamówił dwa urządzenia przeznaczone do monitorowania ruchu na drogach, a jedno z nich zamontowano w marcu w Bratysławie . Cała inwestycja została sfinansowana ze środków pochodzących z unijnego Planu Odnowy . Sprzęt miał służyć do kontroli prędkości i rejestrowania kierowców, jednak szybko wzbudził podejrzenia opozycji oraz służb bezpieczeństwa .
Co wykryła ekspertyza Krajowego Urzędu Bezpieczeństwa?
Słowacki Krajowy Urząd Bezpieczeństwa (NBÚ) dokładnie przeanalizował sprzęt dostarczony przez formalnie cypryjską spółkę , . Wyniki audytu okazały się szokujące:
- Urządzenia oznaczone jako NERO R-ONE konstrukcyjnie odpowiadały rosyjskim systemom CORDON PRO.M produkowanym przez firmę Simicon .
- Wewnątrz obudowy znaleziono nieudokumentowany moduł 3G/4G, którego nie uwzględniono w oficjalnej specyfikacji technicznej .
- W pamięci sprzętu zapisano kilkanaście rosyjskich numerów telefonów, z których system mógł odbierać zdalne polecenia .
Reakcja polityków i premiera
Sprawa wywołała ogromną burzę polityczną na Słowacji. Najsilniejsza partia opozycyjna, Postępowa Słowacja, domaga się natychmiastowej dymisji szefa MSW Matusza Szutaja Esztoka . Zupełnie inne podejście prezentuje premier Robert Fico, który publicznie zignorował zarobity opozycji i oświadczył, że cała sytuacja sprawia, iż „pęka ze śmiechu” , .
Niezależnie od drwin premiera, Urząd Ochrony Danych Osobowych wszczął oficjalne postępowanie w tej sprawie . Resort spraw wewnętrznych nakazał usunięcie kontrowersyjnych urządzeń oraz zerwał współpracę z dostawcą, tłumacząc, że padł ofiarą wprowadzenia w błąd .
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE