Personel niemedyczny w cieniu wielkiej reformy
Gdy media rozpisują się o milionach przeznaczanych na kontrakty lekarskie i gigantycznych podwyżkach dla personelu medycznego, na uboczu pozostaje potężna rzesza ludzi, bez której żaden szpital nie przetrwałby ani doby. Pracownicy niemedyczni – bo o nich mowa – to krwiobieg każdej placówki leczniczej. Informatycy dbający o bezpieczeństwo elektronicznej dokumentacji medycznej, wykwalifikowana obsługa techniczna, księgowi spinający budżety, a także referenci i statystycy. Choć ustawa o najniższym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia teoretycznie gwarantuje mechanizmy wzrostu płac powiązane ze średnią krajową, w praktyce sytuacja tych grup bywa daleka od stabilności.
Chaotyczne przepisy i dowolność dyrektorów
Największym problemem, na który regularnie wskazują związkowcy oraz parlamentarzyści, jest wszechobecna nieostrość przepisów. Ustawa z dnia 8 czerwca 2017 r. w odniesieniu do personelu niemedycznego operuje ogólnymi formułami. Brakuje precyzyjnych harmonogramów wypłat, sztywnych norm pracy, a przede wszystkim – jednoznacznych definicji działalności podstawowej. W efekcie w wielu szpitalach panuje **szara strefa interpretacyjna**.
Dyrektorzy placówek, zmagający się z chronicznymi dziurami budżetowymi, nierzadko szukają oszczędności właśnie tam, gdzie przepisy dają największe pole do manewru. Bywa, że pracownicy administracyjni czy techniczni są pomijani przy podwyżkach lub spychani na boczny tor, tłumacząc to rzekomym brakiem środków finansowych w budżecie szpitala.
Postulaty, które nie chcą zniknąć
Podczas posiedzeń parlamentarnych zespołów ds. personelu niemedycznego jak bumerang powracają kluczowe postulaty:
- Ujednolicenie norm zatrudnienia i jasne określenie zakresu obowiązków.
- Zrównanie praw pracowniczych – w tym postulowane przez związki zawodowe dodatki za pracę w porze nocnej, niedziele oraz święta, które dla personelu niemedycznego wciąż nie są standardem na takich samych warunkach jak u medyków.
- Ukëukrócenie dowolności w interpretowaniu przepisów przez zarządzających szpitalami.
Bez realnego dialogu w ramach Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia i faktycznego uszczelnienia przepisów, frustracja w tej grupie zawodowej będzie narastać. Bo choć pacjent widzi lekarza i pielęgniarkę, to sprawne funkcjonowanie całego mechanizmu szpitalnego zależy od setek rąk, które na co dzień pozostają niewidoczne.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE