Wszystko rozegrało się w czwartek, **3 września 2026 roku**, na pokładzie samolotu linii **American Airlines**. Rejs o numerze **618**, lecący z Dallas w Teksasie do Newark w New Jersey, miał być rutynową, spokojną podróżą. Około dwóch godzin po starcie, gdy maszina znajdowała się już wysoko w chmurach, sytuacja zmieniła się w piekło.
Spokój pękł jak bańka mydlana. 67-letni Arthur Lundeen z Arizony, podróżujący w kabinie pierwszej klasy, nagle dostał szału. Świadkowie relacjonują, że jego zachowanie przypominało nagłe tąpnięcie – z cichego pasażera stał się agresywnym napastnikiem.
Rasistowskie wyzwiska i brutalny atak
Mężczyzna zaczął krzyczeć, wygłaszać skrajnie obraźliwe uwagi pod adresem personelu pokładowego oraz innych podróżnych. Z jego ust padły wulgarne, rasistowskie i homofobiczne obelgi. Szybko jednak skończyło się na słowach.
Lundeen fizycznie zaatakował siedzącego obok niego w rzędzie pasażera, chwytając go za szyję. Kiedy w obronie poszkodowanych stanęła jedna z kobiet oraz członkowie załogi, agresor również nie odpuścił i zaczął zadawać ciosy.
„Wszystkich w pierwszej klasie w zasadzie sterroryzował nienawiścią, dyskryminacją i wrogością, która sączyła się z jego ust” – opowiadali w rozmowie z mediami zszokowani świadkowie.
Akcja pasażerów: Opaski zaciskowe i srebrna taśma
Sytuacja w kabinie stała się krytyczna. Wtedy do akcji wkroczyli dwaj mężczyźni siedzący dwa rzędy dalej: **Juan Mejia** (emerytowany funkcjonariusz organów ścigania) oraz jego przyjaciel **Richard Olenick**. Wspólnie z załogą ruszyli, by obezwładnić furiata.
Personel pokładowy podał im specjalne opaski zaciskowe, którymi skrępowano nadgarstki 67-latka. Ponieważ mężczyzna szarpał się, wierzgał i próbował gryźć interweniujących (Mejia został przez niego ugryziony w rękę), konieczne było sięgnięcie po sprawdzony w ekstremalnych warunkach środek: zwykłą taśmę naprawczą (duct tape).
Awanturnik został dosłownie przytwierdzony taśmą do samolotowego fotela – oklejono jego tułów, ręce oraz czoło, aby uniemożliwić mu dalsze ruchy i próby gryzienia. Dbając o bezpieczeństwo, świadomie pozostawiono wolne usta, by nie utrudniać mu oddychania. W takiej pozycji spędził resztę podróży.
Awaryjne lądowanie i śledzwo FBI
Kapitan samolotu podjął natychmiastową decyzję o zmianie kursu. Maszyna wylądowała awaryjnie na lotnisku międzynarodowym w Baltimore (**Baltimore/Washington International Thurgood Marshall Airport**).
Na pasie startowym na Lundeena czekali już funkcjonariusze policji stanu Maryland oraz agenci federalni. 67-latka wyprowadzono w kajdankach. Usłyszał on już wstępne zarzuty stanowe, m.in. napaści drugiego stopnia oraz zakłócania porządku publicznego. Sprawą zajmuje się również **FBI**, które bada incydent pod kątem ewentualnych surowszych zarzutów federalnych. Po usunięciu problematycznego pasażera z pokładu, samolot American Airlines kontynuował swój przerwany rejs do Newark.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE