Kolejny zimny prysznic dla polskiej gospodarki. Wskaźnik PMI znów zanurkował

Strona głównaBiznes

Kolejny zimny prysznic dla polskiej gospodarki. Wskaźnik PMI znów zanurkował

Złote eldorado na antypodach. Odkryto gigantyczny korytarz pełen kruszcu
Grupa Azoty kontynuuje plan emisji akcji. Kluczowy krok dla stabilizacji finansowej
Rewolucja w PIT od 2027 roku. Zaskakujące zyski dla pracowników i potężne ciosy dla ryczałtowców

1 września 2026 roku przyniósł dane, na które żaden menedżer w polskim sektorze wytwórczym nie chciał patrzeć. S&P Global opublikowało najnowszy raport dotyczący koniunktury, a liczby mówią same za siebie. Wskaźnik PMI dla polskiego przemysłu spadł w sierpniu do poziomu 48,3 pkt, ustępując z 49 pkt odnotowanych w lipcu. Nadzieje na szybkie przebicie magicznej bariery 50 punktów prysły jak bańka mydlana.

Trzeba to powiedzieć wprost: polskie fabryki utknęły w martwym punkcie. Granica 50 pkt oddziela rozwój od regresu, a my tkwimy poniżej tej kreski już od szesnastu miesięcy. Lipcowy zryw rozbudził apetyty analityków, którzy liczyli na zbliżenie się do neutralnego progu. Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna — silniki polskiego przemysłu znowu zwolniły obroty.

Zamówienia topnieją, a bezrobocie w fabrykach znów straszy

Co dokładnie poszło nie tak? Raport punktuje kluczowe bolączki. Przedsiębiorcy masowo raportują szybszy spadek nowych zamówień oraz wyraźne wyhamowanie bieżącej produkcji. Klienci zaciskają pasa, a popyt zewnętrzny i wewnętrzny szwankuje. Szczególnie boleśnie odczuwają to sektory powiązane z budownictwem, które zmagają się ze spowolnieniem, oraz firmy poddane presji taniego importu z Azji.

Mało tego? Producenci, którzy jeszcze w lipcu delikatnieś śmielej rekrutowali pracowników, teraz znowu sięgnęli po cięcia etatów. Redukcja zatrudnienia powróciła jako stały element strategii przetrwania w wielu zakładach. Do tego dochodzą rosnące koszty i narastające zatory logistyczne — łańcuchy dostaw notują największe opóźnienia od ponad czterech lat.

Europa patrzy w inną stronę

Najbardziej boli kontrast. Podczas gdy polski przemysł grzęźnie w stagnacji, rynki strefy euro czy nasze zachodnie sąsiedztwo miejscami łapią wiatr w żagle, pokazując odczyty powyżej 50 punktów. Ekonomiści nie kryją, że polska słabość to już nie tylko chwilowe wahanie cykliczne, ale efekt głębszych problemów strukturalnych, w tym skokowego wzrostu kosztów pracy, który w ostatnich latach wyprzedził realną wydajność.

Czy pojawiają się jakiekolwiek jasne punkty? Owszem, długoterminowe oczekiwania samych menedżerów odnośnie perspektyw na kolejne 12 miesięcy pozostają ostrożnie pozytywne. Na razie jednak na parkietach fabryk rządzi szara codzienność, presja kosztowa i walka o każdy nowy kontrakt.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: