Dzieci w machinie rosyjskiego terroru
Rosyjski system sprawiedliwości osiągnął nowy poziom bezwzględności. W miastach takich jak Barnauł czy Sankt Petersburg organy ścigania masowo biorą na cel najmłodszych. Władze wpisują czternastolatków do oficjalnego rejestru „terrorystów i ekstremistów” prowadzonego przez organ Rosfinmonitoring.
To nie są odosobnione incydenty. To systemowa odpowiedź państwa, które w każdym nastolatku szuka dywersanta.
Iwan z Barnaułu i inni najmłodsi „ekstremiści”
Jednym z najgłośniejszych przypadków jest historia **Iwana Malcewa** z Barnaułu, stolicy Kraju Ałtajskiego. Chłopak, który w czerwcu skończył zaledwie **14 lat**, nagle stał się oficjalnym „wrogiem państwa”. Rosyjskie służby przypisały mu czyn kwalifikowany z artykułów o terroryzm lub sabotaż.
O co dokładnie chodzi? Z wersji śledczych wynika, że nastolatek próbował podpalenia policyjnego radiowozu. Zupełnie inną wersję przedstawia rodzina chłopca. Ojciec Iwana w rozmowie z niezależnymi mediami stanowczo zaprzeczył, aby doszło do jakiegokolwiek podpalenia. „Żadnego podpalenia nie było” – twierdzi rodzic, wskazując na absurdalność stawianych zarzutów. Chłopcu ograniczono wolność, nakazując areszt domowy i zakazując wychodzenia.
Podobny los spotkał m.in. Wiktora Kalinina z Petersburga, który również tuż po swoich czternastych urodzinach trafił na czarną listę z powodu domniemanego podpalenia szafy przekaźnikowej na kolei.
Mechanizm nagonki: Internetowe prowokacje i paranoja służb
Jak to możliwe, że dzieci stają się w oczach Kremla terrorystami? Niezależne rosyjskie media zwracają uwagę na powtarzalny schemat. Wszystko zaczyna się w sieci. Do nastolatków piszą anonimowe osoby w mediach społecznościowych. Prowadzą z nimi prowokacyjne rozmowy, czasem grożą, a następnie gotowe materiały trafiają prosto do **FSB**.
W kraju panuje atmosfera polowania na czarownice. Rosyjskie sądy wojskowe nie mają skrupułów – nieletnim za domniemane próby podpalenia komisji poborowych czy obiektów infrastruktury grozi po **kilka lub kilkanaście lat w koloniach karnych**. Państwo, które samo wysyła wojska na front, panicznie boi się wewnętrznego sprzeciwu. Strach przed sabotażem rozszerzył się do tego stopnia, że machina represji miażdży życie dzieci, które jeszcze dobrze nie wyszły ze szkoły.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE