Afera o raport z AI za 200 tysięcy. PiS idzie do prokuratury i żąda dymisji pełnomocniczki rządu

Strona głównaPolityka

Afera o raport z AI za 200 tysięcy. PiS idzie do prokuratury i żąda dymisji pełnomocniczki rządu

Czarnek ostro o rządowych planach podatkowych: Tusk kombinuje i robi kosmetykę
Zaostrzenie kursu politycznego: Morawiecki i prawica walczą o elektorat hasłami migracyjnymi
Marcin Romanowski w gronie rosyjskich dyplomatów. Nowe fakty z Budapesztu

Katowice w „północnym centrum” i mandaryński nad Wisłą. Absurdy w oficjalnym opracowaniu

Polska miała mieć nowoczesną strategię wizerunkową, a zyskała gigantyczną kompromitację i polityczną burzę. W centrum zamieszania znalazł się opublikowany dokument zatytułowany „Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska”. Materiał, który kosztował niemal 200 tysięcy złotych z budżetu państwa, szybko stał się obiektem drwin w sieci, a teraz zajął się nim wymiar sprawiedliwości.

Co w nim znaleziono? Między innymi rewelacje o tym, że Katowice leżą w „północnym centrum” kraju, a polska młodzież masowo posługuje się na co dzień… językiem mandaryńskim. Do tego doszły kuriozalne błędy merytoryczne, puste przypisy i struktura, którą eksperci natychmiast powiązali z bezdusznym działaniem generatorów tekstów.

Sztuczna inteligencja zamiast rzetelnych badań

Za opracowanie odpowiadała Fundacja Marka Polska Think Tank oraz Akademia Leona Koźmińskiego, a pracami kierowała dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń – powołana pod koniec lipca na stanowisko pełnomocniczki rządu do spraw promocji marki Polski. Gdy w internecie wybuchła burza, autorka przyznała się do winy. W rozmowach z dziennikarzami tłumaczyła, że „bije się w piersi” i że dokument był jedynie materiałem roboczym, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego.

Eksperci od bezpieczeństwa informacji i niezależni analitycy nie pozostawili jednak na publikacji suchej nitki. Wskazywali, że nawet ponad 80% tekstu mogło powstać przy udziale sztucznej inteligencji, która bezwładnie „zhalucynowała” bzdurne fakty. Ministerstwo Sportu i Turystyki, którego nazwa widniała na okładce projektu, w trybie nagłym zaczęło odcinać się od publikacji, twierdząc, że nie była ona objęta umową resortową.

PiS zawiadamia CBA i prokuraturę. „Takiego partactwa dawno nie widziałam”

Sprawa szybko przeniosła się z poziomu medialnych przepychanek do prokuratury. W piątek, 21 sierpnia 2026 roku, przed Kancelaria Premiera odbyła się konferencja prasowa polityków Prawa i Sprawiedliwości. Wiceprezes PiS i była wiceminister sportu Anna Krupka nie przebierała w słowach, oceniając działania obozu władzy:

– Takiego partactwa dawno nie widziałam. Oczekujemy przede wszystkim błyskawicznej dymisji tej pani, ale także my, jako Prawo i Sprawiedliwość, złożyliśmy do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a także do prokuratury, wniosek o wyjaśnienie tej sprawy.

Politycy opozycji domagają się prześwietlenia każdego przepływu finansowego związanego z tym zleceniem – od źródeł finansowania po rzeczywisty wkład pracy samej pełnomocniczki. Równolegle Prokuratura Regionalna w Warszawie oficjalnie zwróciła się do Ministerstwa Sportu i Turystyki o wydanie kopii kontrowersyjnego raportu oraz pełnej dokumentacji umownej. Śledczy zapowiadają analizę materiałów pod kątem dalszych kroków procesowych.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: